
By jedni mogli tańczyć, drudzy muszą pracować. Ten sprzęt AGD postanowił nadgonić trochę robotę i pozostawić po sobie dobre wrażenie. Jest zaprogramowany na sukces.
Dla większości młodych Polaków podwyższone temperatury zwiastują powrót do ogródków piwnych, na plaże, bulwary nad Wisłą.
Tymczasem dla pralki mieszkającej w mieszkaniu Agnieszki i Piotrka na bydgoskich Kapuściskach zaczyna się właśnie najbardziej pracowity sezon w roku. Według grafiku, pralka ma pracować non-stop przez kolejne 72 godziny i wyprać w tym czasie trzy tony brudnych ubrań, które zalegają na krzesłach, fotelach i podłodze w mieszkaniu.
Pralka pracuje w ścisłej koordynacji ze słońcem, które ma swoje biuro na balkonie. Jego promienie to sygnał, że czas zabrać się do roboty. Pralka wie, że nie może dać plamy. – Moi szefowie kiedyś w każdy słoneczny weekend wychodzili na pikniki, grille, imprezy, jeździli na wycieczki za miasto – mówi pralka o Agnieszce i Piotrku. – Na szczęście spoważnieli. Teraz cieplejsze dni spędzamy w pracy. Razem. W takich warunkach zapracowanemu urządzeniu trudno znaleźć czas na miłość. – Rzeczywiście, jestem trochę samotny, ale może to wina izolacji? Czasami po prostu się blokuję... A może nikt nie znalazł jeszcze instrukcji obsługi mojego serca? – zastanawia się pralka. – Ile zostało czasu do końca? Ile obrotów bębna i Ziemi dookoła Słońca? Nie mam pojęcia, ale gdybym chciał się ustatkować, to nie miałbym z tym problemu. Nie łykam żadnych kapsułek, a mimo to mówią na mnie "wirujący seks". Wydaje nam się, że ambitna pralka i tak prędzej czy później pójdzie się zabawić. Wiadomo, że każdy potrzebuje czasami się wyładować. To ASZdziennik, ale pralki w ten weekend będą przepracowane.
