CANVA

Jeżeli myślisz, że pieniądz rządzi światem, to się mylisz. Rynek pracy gotówki nie jest miejscem dla mięczaków i trzeba być twardym jak bilon. Tylko wtedy można przebyć drogę od nędzy do zaszczytów.

REKLAMA

Niepozorny banknot zawsze wiedział, że został stworzony do czegoś więcej niż bycie prostym narzędziem wymiany. Od początku był gotowy do gry o wysoką stawkę i miał mindset godny pieniądza sukcesu. – Od urodzenia w drukarni NBP czułem, że jestem wyjątkowy – zwierza się nam pieniążek. – Inne banknoty marzyły o wygodnym życiu na lokacie czy schowaniu się przed niewidzialną ręką rynku w sejfie banku. Ja wiedziałem, że chcę pomagać najbardziej potrzebującym. Jego kariera zaczęła się od pracy w supermarkecie. Parał się różnych zajęć, ale swoje powołanie odnalazł dopiero na kasie. – W dzień harowałem, a nocami snułem marzenia o lepszym życiu – uśmiecha się – bo przecież pieniądze nigdy nie śpią. – Ten dyskont nauczył mnie wszystkiego i uświadomił mi, ile jestem wart. Niestety, inni pracownicy nie byli dla mnie zbyt mili i uważali się za lepszych – opowiada banknot. – Mówili o mnie, że śmierdzę, ale ja nic nie czułem. W końcu nie mam przecież prawdziwego nosa. Miał jednak nosa do interesów. Gdy w sklepie pojawił się student Mariusz, nasz bohater zobaczył w nim szansę na bardziej odpowiedzialne zajęcie i szybki awans. Chłopak zapłacił za nieduże zakupy banknotem dwustuzłotowym, a nasz bohater trafił do niego jako reszta. Pieniądz szybko zauważył, że go nowy przełożony jest osobą, która nie potrafi oszczędzać. – Mariusz wydaje pieniądze na prawo i lewo: na jedzenie, prąd, mieszkanie... Nie zna umiaru – kręci głową banknot. – Doprowadził do tego, że stałem się jego ostatnim aktywem. W ten sposób awansowałem ze zwykłego, szaro-zielonego banknotu na najważniejszego członka jego portfela. I to ostatniego! W ten sposób stuzłotówka został powołany na stanowisko Ostatnich Oszczędności Mariusza. Tymczasowo ma pełnić tę funkcję do pierwszego, kiedy spodziewane jest przybycie nowych banknotów. Biorąc pod uwagę inflację, drożyznę i nierozważne decyzje konsumenckie szefa, można przypuszczać, że stuzłotówka szybko pozbędzie się konkurencji i utrzyma nowe stanowisko. – Całe życie wszyscy wmawiali mi, że nie daję szczęścia. Ale może tak naprawdę daję je sobie? – kończy banknot z refleksyjnym uśmiechem. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.