
Mówienie do roślin pomaga im rosnąć i kwitnąć. Ale co w sytuacji, gdy właściciel jest nudnym nudziarzem z Nudziarzowa? Przecież wiadomo, że nuda nudzi. Czy roślina może umrzeć z nudów?
Klejnot Zanzibaru nie może błyszczeć w otoczeniu nudy. Przekonał się o tym zamiokulkas, który należał do Mariusza. Mieszkali razem w średniej wielkości mieście w centralnej Polsce. Jego właściciel uwielbiał opowiadać o szczegółach swojej pracy jako kierownik administracyjny średniego szczebla w miejskim urzędzie i o tym, że na obiad zjadł flaki z olejem. W roślinie w końcu coś pękło. I nie była to łodyga.
Zamiokulkas zdał sobie sprawę, że jest adoptowany i został podmieniony przy przesadzeniu. Postanowił uciec i zostawić Mariusza i jego nudę za sobą. Jego prawdziwe korzenie były gdzieś tam w egzotycznej dżungli, pełnej fascynujących opowieści. Pewnego dnia mężczyzna zauważył, że jego zielony pupil zniknął z doniczki. Na podłodze znalazł jedynie liście, które prowadziły do otwartego okna. Nawet ślady błota, które pozostawił zamiokulkas, miały więcej życia niż opowieści Mariusza. Po zniknięciu odkryto, że roślina organizowała tajne spotkania z kwiatkami sąsiadów, które również cierpiały z powodu swych nudnych właścicieli. Wspólnie tworzyli „Stowarzyszenie Roślinnych Poetów". Organizacja działała pod osłoną nocy, odbywając wędrówki po miejskich ogrodach, dyskusje filozoficzne na temat „Sekretnego życia drzew" i wieczorki z poezją botaniczną. Zamiokulkas specjalizował się w haiku o przygodach w kompostowniku. Tej poetyckiej roślince udało się uciec, ale w Polsce są miliony jego pobratymców, którzy muszą znosić nudne opowieści swoich właścicieli. Pamiętaj o nich i zawsze zostawiaj otwarte okno. Być może twoja roślina też odkryje swoje talenty, kiedy tylko będzie miała szansę wydostać się z nudnego otoczenia. To ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
