Fot. 123rf.com

Jeszcze do niedawna 35-letni Jakub z Płocka był przekonany, że świat byłby lepszy bez niego. Cóż, technicznie rzecz biorąc miał rację. Do czasu, gdy w jego życiu pojawił się Felek, 6-letni kundelek adoptowany ze schroniska.

REKLAMA

Czy Kuba utrudnia życie wszystkim dookoła i jest całkowicie zbędną osobą? Nie. Już nie.

Jak bowiem wyliczył 35-latek, Felek robi średnio 2,5 kupy dziennie. Miesięcznie daje to nawet 75 psich kup. Zakładając, że na przeciętnej wielkości kupę Felka trzeba zarezerwować 5 centymetrów kwadratowych trawnika, to stumetrowy pas zieleni przed jego blokiem pokryłby się kupami w ciągu niespełna 10 dni. A skoro na osiedlu Kuby mieszka 2 tysiące osób, z których każda codziennie wychodzi do szkoły lub pracy, to nietrudno wyliczyć, że dzięki istnieniu mężczyzny 4 tysiące trampek, sztybletów, półbutów, balerin, mokasynów i sandałów cieszy się wolną od kup podeszwą.

Kuba nie mógłby zostawić podeszw na pastwę losu. Może zawodzi każdą osobę w swoim życiu, a jego istnienie jest nieporozumieniem, ale znalazł coś, w czym jest naprawdę dobry.

Zbieranie kup Felka w biodegradowalne worki to jego misja, którą rekompensuje społeczeństwu bycie sobą - najgorszym człowiekiem na Ziemi w każdej istniejącej dziedzinie życia. Gdyby nie on, Polska prędzej czy później utonęłaby w kupach Felka, a kraj byłby pośmiewiskiem całego świata. Tak jak Kuba. Do czasu, gdy w jego życiu nie pojawił się Felek robiący średnio 2,5 kupy dziennie.

Ale zaraz, czy to naprawdę jedyna zaleta istnienia Kuby?

Tak.

No dobra, segreguje też śmieci.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.