
Polskie Koleje Państwowe pomyliły się podczas startu swojej pierwszej kosmicznej misji WARS-1. Wahadłowiec EIP Gombrowicz, który miał trafić na orbitę okołoziemską, został wystrzelony w przeciwnym kierunku. Spółka PKP Space przeprasza za zaistniałą sytuację i zamyka swój program kosmiczny.
To już kolejna pomyłka w spółkach PKP w ostatnich dniach. Przypomnijmy, że wcześniej kilkukrotnie dochodziło do przekierowania pociągów na złe tory, a pociąg, który według zapowiedzi miał jechać do Terespola, tak naprawdę pojechał do Budapesztu.
Do podobnej sytuacji doszło dziś nad ranem w Centrum Kosmicznym PKP im. Tadeusz Kościuszki na przylądku Rozewie. Z nieustalonych przyczyn, wahadłowiec z dziesięcioma pasażerami został wystrzelony w kierunku przeciwnym od zapowiadanego. Statek przebił się aż do płaszcza dolnego Ziemi. Załoga znajduje się obecnie ok. 2900 km w głębi planety i orbituje wokół jądra.
Z relacji świadków wynika, że z megafonu wydano mało wyraźny komunikat, który miał poinformować podróżnych o platformie, z którego wystartuje wahadłowiec. Niestety, doszło do pomyłki. Prawdopodobnie wyemitowano komunikat spółki PKP Drill, zajmującej się projektami badawczo-eksploatacyjnymi i poszukiwaniem ropy naftowej.
PKP Space przeprosiło już pasażerów wahadłowca. Podkreślają jednocześnie, że załoga powinna nie tylko słuchać komunikatów z centrum dowodzenia, ale także czytać rozkłady umieszczone na platformie startowej.
- Jako przewoźnik dokładamy starań, aby minimalizować możliwość wystąpienia błędów związanych z treścią komunikatów - napisała spółka PKP Space na Twitterze.
Władze PKP Space zapewniają, że pasażerowie wahadłowca EIP Gombrowicz są bezpieczni. Trwają prace nad wysłaniem do płaszcza dolnego autobusu zastępczego.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
