
Do 10 lat więzienia grozi Laurze M. z podwarszawskiego Legionowa. Kobieta w stanie silnego wzburzenia porąbała siekierą 20-letnią brzozę. Na korzyść kobiety przemawiają okoliczności łagodzące.
Do zabójstwa doszło w nocy z soboty na niedzielę. Zmasakrowany pień z wulgarnymi i obraźliwymi dla kwiatostanów napisami znalazł nad ranem świadek, który wyprowadzał psa w parku. Brzoza była poćwiartowana.
Policja ustaliła, że w sprawę zamieszane były osoby trzecie. Policyjny pies po śladach gałęzi i liści doprowadził funkcjonariuszy do mieszkania 25-letniej Laury M. Policja zaskoczyła kobietę, gdy próbowała spalić resztki zwłok 20-letniego drzewa.
Podczas zatrzymania Laura M. płakała. Łzy i zaczerwienione oczy były jednak objawem alergii, a nie żalu za to, co zrobiła. Zdaniem adwokata kobiety, na korzyść sprawczyni przemawia to, że działała w stanie silnego wzburzenia. Chodzi m.in. o swędzenie i zatkanie nosa, kichanie i pieczenie spojówek. Winę za ten stan ponosiła zamordowana, a Laura M. działała w obronie własnej.
Policja nadal prowadzi w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.
Trwa ustalanie, czy kobieta mogła dopuścić się w przeszłości podobnych zbrodni. W jej piwnicy znaleziono kosiarkę do trawy.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
