Fot. 123rf.com

Z coraz większymi wydatkami wiąże się organizacja ślubu i wesela – alarmuje branża ślubna. Z powodu rosnących opłat "za talerzyk", zmieniają się zwyczaje weselne. Pary młode coraz częściej proszą gości, by zamiast kwiatów przynieśli sobie coś do jedzenia.

REKLAMA

"Zamiast na kwiaty wydawać pieniążki, Przynieś nam cheeseburgera, frytki, dużą colę i cebulowe krążki."

"Drodzy nasi goście, Kwiatków nam nie przynoście. Przyda się chleb i wędlina. Będzie się cieszyć cała rodzina." To tylko niektóre z przezabawnych wierszyków, które coraz częściej można przeczytać na zaproszeniach ślubnych.

Rosnące koszty związane z weselem sprawiły, że wedding plannerzy i pary młode szukają oszczędności gdzie tylko się da.

– Na pierwszy ogień poszli dalecy krewni zapraszani tylko po to, bo tak wypada – tłumaczy pani Janina Izachowska, wedding – Potem zrezygnowaliśmy z DJ-ów na rzecz shuffle ze Spotify, a zamiast miejsc siedzących prosiliśmy gości o przyniesienie mat do jogi. Teraz musimy prosić o coś do jedzenia, na wspólny stół lub na indywidualne potrzeby.

Nową modę pokochali już weselni goście. Każdy ma już dość rosołu, flaków i dewolajów, a także dań wege składających się z coleslawa i puree ziemniaczanego.

– Zostało mi trochę naczosów i salsy z wczoraj - myśli pani Ewa z Warszawy. – Mam też vifona. Czy to się nada na wiejski stół? Mogę wymienić się na gorący kubek jakby co. Czy w ramach tortu może być pół 3bita?

Trudna sytuacja na rynku i rosnąca inflacja pozytywnie wpływa też na oszczędności i podejście zero waste. Marnuje się coraz mniej jedzenia.

Ryż, którym goście obrzucają parę młodą po ślubie, coraz częściej służy jako poczęstunek dla nowożeńców.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.