Fot. TVP/Wikimedia Commons / Lilly M

"Zarząd Telewizji Polskiej S.A w Warszawie przeprasza widzów za emisję wywiadu z owczarkiem niemieckim. Rozmowa sprzeczna z polską racją stanu nie powinna być wyemitowana na antenie polskiej telewizji" - czytamy w oświadczeniu TVP. To reakcja na oburzenie, jakie w obozie Zjednoczonej Prawicy wywołał wywiad z psem.

REKLAMA

Chodzi o 20-minutową rozmowę Laury Łącz z owczarkiem niemieckim, którą TVP wyemitowała 1 kwietnia.

Wywiad spotkał się z ostrą reakcją w szeregach Zjednoczonej Prawicy.

Poseł Janusz Kowalski zaatakował TVP na Twitterze. Jego zdaniem, publiczna telewizja w Polsce nie powinna poświęcać czasu antenowego na promocję niemieckich psów.

- To jest kpina! W ciągu ostatnich 30 lat RTL Zwei ani minuty nie poświęcił na sprawy chartów polskich i owczarków podhalańskich - grzmiał Janusz Kowalski. - Dlaczego narodowa telewizja promuje niemieckie ideologie? Czy to pies Donalda Tuska? Czy ktoś sczytał mu chip przed wejściem do studia?

Na oburzenie szybko zareagowały władze TVP.

Jak czytamy w przeprosinach, autorzy programu nie zdawali sobie sprawy, że owczarek jest pochodzenia niemieckiego. Ich zdaniem dobrze mówił po polsku i nic nie wskazywało na to, że może być przedstawicielem Bundestagu.

TVP zapewnia, że materiał nie zostanie wyemitowany ponownie, a w następnym odcinku Laura Łącz porozmawia z chartem polskim.

Kontrakt TVP z owczarkiem niemieckim został natychmiastowo zerwany. Ruszyły castingi do serialu "Komisarz Alex". TVP oprócz chartów polskich zaprosiło na przesłuchania jedynie owczarki podhalańskie, gończe polskie i polskie owczarki nizinne.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.