CANVA

Jest odpowiedź na największą bolączkę kierowców podróżujących po Śląsku. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uzyskała licencję i przekształciła śląski odcinek autostrady A1 w rollercoaster. Kierowcy głodni naprawdę mocnych emocji mogą już zapiąć pasy i poczuć ten dreszcz.

REKLAMA

Atrakcję „A1 ADRENALINE RUSH" na odcinku Pyrzowice-Piekary Śląskie uważa się za bezpośrednią konkurencję dla Energylandii. GDDKiA szacuje, że do 2040 roku z jej rollercoasterze będzie bawić się więcej osób niż na znanym z Energylandii olbrzymim "Hyperionie". – Od dziś polscy kierowcy mogą wybrać się na wywołującą ciarki na plecach przejażdżkę – powiedział Marian Zjazd podczas otwarcia miniparku i przed poświęceniem go przez metropolitę katowickiego. – Polska w końcu wstaje z lunaparkowych kolan.

Jak podaje GDDKiA, w najbardziej ekstremalnych punktach odczuwane przeciążenia na nowym rollercoasterze dochodzić będą do prawie 5 G. To tyle, ile w czasie wykonywania gwałtownych zwrotów myśliwcem F16. Wysokość wzniesień wielu kierowców i pasażerów przyprawi o zawrót głowy. Wzdłuż trasy stanęły także stoiska z popcornem, szejkami i hot dogami Orlenu. Atrakcji jest co nie miara. Kamery umieszczone na trasie rejestrują śmieszne miny kierowców podczas pokonywania kolejnych pagórków. Dystrybucją zdjęć zajmą się policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego. Warto pamiętać, że kwestie bezpieczeństwa są na pierwszym miejscu, i z powodu regulacji obowiązujących w przemyśle rozrywkowym z odcinka nie mogą już korzystać dzieci i osoby poniżej 140 cm wzrostu. Przedstawiciele GDDKiA podczas otwarcia parku rozrywki ogłosili też kolejny etap lunaparkowej rewolucji na krajowych drogach. Na trasie Gdańsk-Warszawa mają zostać wprowadzone wagoniki, a na wysokości Działdowa powstanie pierwszy na świecie diabelski młyn dla samochodów. To ASZdziennik, ale odcinek Pyrzowice-Piekary Śląskie nie jest zmyślony.