Fot. 123rf.com

OK, jak odwinę ten kawałek, to chyba już się odplą... O nie nie nie nie nie nie nie NIE :(((

REKLAMA

Może jak pociągnę za ten drobny skrawek... Tak o. I idzie. I teraz odwinę dwa razy dookoła i mamy to... O NIE!

Święty Boże! Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami!

OK, problemem jest tu ten cienki pasek trzeciej warstwy od góry. Nie wiem, skąd się tu wziął, ale blokuje górną powłokę i rozdziera kolejną. Urwę!.... NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! I niechaj łzy, które o jasnym poranku wiszą na kłosach wypoczętych zbóż lub szkliwą pianą okrywają kępy w sen otulonych traw, zmienią się w głośne skargi i bez ustanku płyną do Twoich zórz…

To dopiero piąty metr. Może szósty. Szósty. 6. 66. 666... Co ja robiłem? A. Zostało jeszcze drugie tyle. Ale jak to się stało, że ta folia ma teraz trzy końce?

Niechaj rozszarpią na strzępy, na krwawe szmaty łuny świtowe, powstałe nad ziemią, gdzie ból i rozpacz drzemią, ogromne, przez Szatana zapłodnione światy, a może przez Ciebie, o Święty, Nieśmiertelny, Święty, Mocny Boże!

Może rozdrapać? Tak. Rozszarpać. Poharatać. Rozpruć. Rozedrzeć. Pod dziesiątą warstwa musi być nadzieja. SZARPAĆ. GRYŹĆ. ŻUĆ. Dlaczego moje–li wargi mają wyrzucać krwawą pieśń?! Płacz ze mną! Dlaczego sam mam iść w tę przestrzeń ciemną, choć żar południa pali się w przestworze? Spod piętnastej warstwy coś widać coś. Coś się rusza, widzę to. Czuję. Pod skórą. To Ty, czy rulon? Czy rulon to ja? Jestem rulonem. Jesteśmy rulonami.

Dlaczego sam mam wlec się na rozdroże, ku tym pochyłym krzyżom, którym na czarne ramiona kracząca siada wrona i dziobem zmarłe rozsypuje próchno? Niech głuche żale nie głuchną!…

PH'NGLUI MGLW'NAFH CTHULHU R'LYEH WGAH'NAGL FHTAGN! To jest ASZdziennik, ale to prawda.