
Trudny okres w życiu 30-letniego Kamila i 31-letniej Mai. Minionej nocy oboje obudzili się jednocześnie, zlani zimnym potem, i uświadomili sobie, że zegar biologiczny tyka, a oni jeszcze ani razu nie byli w Płocku na Audioriver.
– Wszyscy nasi znajomi mają to już za sobą – wyznaje zaniepokojona Maja. – Z każdym kolejnym rokiem opowiadają nam o coraz to nowych doświadczeniach, o tym, jakie to szczęście w życiu i jak nie wiedzieli, co tracą, dopóki nie zdecydowali się na udział w festiwalu na płockiej plaży.
– Kiedyś nawet się nad tym nie zastanawialiśmy – opowiada Kamil. – Żyliśmy z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, i tak mijało nam wspólne życie, aż nagle zrozumieliśmy, że potrzeba nam czegoś więcej. Piasku, elektroniki. I tak, po latach słuchania opowieści znajomych o tym, jak ich życie stało się pełniejsze i radośniejsze, od kiedy jeżdżą na Audioriver, Maja i Kamil postanowili, że nadszedł czas i na nich.
– Do tej pory jakaś część mnie może podświadomie bała się, że nie dam rady Moderatowi na głównej scenie – tłumaczy 31-latka. – Godziny radosnego tańca, kilometry przebyte pieszo, mnóstwo bodźców... Chyba nareszcie jestem gotowa tego doświadczyć – dodaje z determinacją i błyskiem w oku, patrząc na line up i pozostałych headlinerów: ZHU, duet Joyhauser czy VTSS.
– Bo nie chodzi tylko o zabawę, ale przede wszystkim o wspólne wartości tych, którzy decydują się na udział w Audioriver: równość, wolność wyrażania siebie, wzajemny szacunek – mówi podekscytowany Kamil, spoglądając na swoją partnerkę. – No i o set Klangkuenstlera. O to trochę też.
Rzeczywiście, doświadczeni uczestnicy festiwalu przyznają, że dobra muzyka i świetna zabawa to tylko jeden aspekt tego wspaniałego wydarzenia, po którym satysfakcja i zdobyte wspomnienia będą o wiele ważniejsze niż ból nóg od skakania do rytmu.
– Dość czekania. Jesteśmy gotowi. Jedziemy na Audioriver – mówią oboje z uśmiechem, patrząc sobie głęboko w oczy i chwytając się czule za dłonie.
To jest ASZdziennik dla Audioriver.