
Moje życie było pasmem nieszczęść i niepowodzeń. Całe dnie spędzałam w pracy, której nienawidziłam, a popołudniami wracałam do zapuszczonej klitki, którą wynajmowałam bez perspektyw na własną nieruchomość. Bez przerwy nawiedzały mnie bóle kręgosłupa i stawów, bóle mięśni, bóle menstruacyjne. Kaszel suchy, kaszel mokry. Czułam się samotna i nie miałam żadnej nadziei na lepszą przyszłość. Wszystko się jednak zmieniło, kiedy otrzymałam powiadomienie na Instagramie o wygranej.
Wcześniej nawet nie wiedziałam, że w mediach społecznościowych można otrzymywać powiadomienia.
Tymczasem mój telefon rozświetlił się milionem barw, a na ekranie pojawiły się wyrazy winszowania od venarossetti68263 wraz z moim nickiem z IG.
Nie miałam w zwyczaju nadmiernie się ekscytować, dlatego spokojnie, z opanowaniem otworzyłam post z informacją, że wygrałam najnowszego iPhone'a oraz bon na zakupy w SHEIN. Aby odebrać nagrody, musiałam tylko kliknąć w link ze story tego hojnego konta, o którym wcześniej nie słyszałam, ale które najwyraźniej wiedziało, że wszystko, co spada, musi się w końcu odbić i poszybować w górę.
Nie zastanawiając się długo, otworzyłam relację, która z każdą chwilą stawała się barwniejsza i coraz bardziej jaskrawa, i kliknęłam w link, który przeniósł mnie na jeszcze piękniejszą stronę internetową.
Czułam, że to właśnie ten moment, w którym moje życie się zmienia. Zaczęłam myśleć o czekających na mnie możliwościach: czy bon do SHEIN można wymienić na gotówkę? A może lepiej będzie obkupić się w najdroższe ubrania i sprzedać je zyskiem? No i czy w ogóle udźwignę nowo zdobyty szacunek, jakim obdarzą mnie krewni, znajomi i współpracownicy, kiedy zobaczą mnie z najnowszym iPhonem 14 Pro?
Jednym ruchem otrząsnęłam się z kolejnych pytań, które wpadały mi do głowy. Nie zastanawiając się już ani chwili dłużej, wypełniłam formularz swoimi najbardziej wrażliwymi danymi, przekazując dobrym ludziom z internetu zarówno mój PESEL, adres, numer i serię dowodu, jak i dane karty płatniczej, karty kredytowej oraz login i hasło do mojego profilu zaufanego (przez bank).
Natychmiast po wysłaniu formularza do mojego mieszkania zaczęły wlatywać nowe iPhony i bony na zakupy. Skakałam pomiędzy nimi jak Harry Potter próbujący złapać zaadresowany do niego list z Hogwartu. Wreszcie złapałam ich sto tysięcy i włączyłam wszystkie naraz. Na uformowanym z iPhonów niczym z ogromnych pikseli ekranie wyświetliła się moja przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Moje dłonie, które teraz były dłońmi dziecka, którym niegdyś byłam, powiedziały mi głośno: Wszystko będzie bobrem.
Uwierzyłam im. I nawet już mi nie przeszkadzało, że to LSD, które wcześniej wzięłam, najwyraźniej nie zadziałało.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
