
Myśliwy kupił kalafiora, choć na liście zakupów miał polędwicę wołową. Do zdarzenia doszło przy półce z warzywami w supermarkecie na Podkarpaciu.
Wczesnym popołudniem 56-letni mężczyzna poinformował obsługę sklepu, że przypadkowo kupił kalafiora. Dopiero po odejściu od kasy dotarło do niego, że nie jest to polędwica, z której zamierzał zrobić steki. Znamy już szczegóły zajścia.
Myśliwy tłumaczył, że na półce zobaczył coś, co wyglądało na jedzenie. Przypuszczając, że to wołowina, zaczaił się na nią, wrzucił do koszyka, po czym niezwłocznie udał się do kasy i zapłacił za zakupy.
Tragiczna pomyłka wyszła na jaw dopiero w czasie pokotu, gdy myśliwy rozłożył na parkingu swoje zdobycze i zadął w bawoli róg. Niepokój mężczyzny wzbudził nietypowy kształt, który w niczym nie przypominał mu wcześniej kupowanej wołowiny. Zdaniem świadków, wystraszony sprawca na początku spanikował i wrzucił kalafiora do bagażnika i przykrył kocem. A potem ruszyło go sumienie.
Skruszony myśliwy sam zgłosił się do obsługi sklepu i poinformował o tragedii. Dobrowolnie poddał się surowej karze i chciał pyszne dodatki, by przyrządzić w domu gotowanego kalafiora.
Niestety: jak wynika z relacji świadków, do koszyka zamiast masła i bułki tartej wrzucił zamiokulkasa i myjkę ciśnieniową.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
