Fot. 123rf.com/ASZ

– Polska znów pokazuje Unii Europejskiej, że poważnie podchodzi do tematu pozyskiwania energii z zasobów natury – podkreślił poseł Janusz Kowalski, który przeciął wstęgę na otwarciu pierwszej na świecie elektrowni opalanej mięsem. Bo trzoda chlewna i bydło domowe to naturalne zasoby, które dała nam Ziemia.

REKLAMA

Elektrownia powstała w Wielkopolsce pod Nowym Dworem w powiecie złotowskim. To bogaty w mięso region, który bywa nazywany zagłębiem polskiej wieprzowiny. Chodzi m.in. o słynną świnię złotnicką, której mięso będzie używane do zasilania kraju w energię.

– To złoto, które jest mi droższe od węgla – powiedział o świniach złotnickich Janusz Kowalski podczas uroczystości uruchomienia pierwszego bloku. – Mamy zdrowe kaloryczne polskie mięso i wreszcie nie musimy być zależni od atomu, wiatru i słońca.

Elektrownia to projekt współfinansowany przez Polski Związek Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego. Z uwagi na spadek spożycia mięsa w Polsce, hodowcy narzekali na nadwyżki produkcji. Teraz, dzięki współpracy z rządem, tony mięsa już się nie zmarnują.

Janusz Kowalski przyznaje, że sukces elektrowni mięsnej to także odpowiedź na ofensywę opozycji, która usiłuje zabronić Polakom jedzenia mięsa. Poseł twierdzi, że podobna elektrownia oparta na świerszczach byłaby znacznie mniej efektywna.

W ramach inwestycji wartej ponad 3 miliardy złotych wybudowano bloki, które w ciągu roku będą zużywać blisko 5 mln ton mielonego mięsa. W trakcie normalnej pracy każda jednostka spala około 100 kg mięsa na sekundę. Jak zapewnili inwestorzy, mieszkańcy pokochają zapach roznoszący się w okolicy i poczują się jak na zlocie food trucków.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.