
Jak wiemy z piosenki – „kochać” jest bardzo łatwo powiedzieć, ale potem z reguły jest tylko gorzej. Miłość jest przecież niepokojem i często świat zaczyna mieścić się w oczach tej drugiej osoby. Problem pojawia się, gdy oczy naszego świata nie są skierowane na wybrany przez nas film, a na mały ekranik telefonu.
Z wielkim problemem musi radzić sobie pewien 30-letni tolkienolog z Poznania. Chciałby budować przyszłość z poznaną kilka miesięcy temu Pauliną, ale zaczyna dostrzegać w ich relacji pęknięcie głębokie jak kopalnie Morii. – Zanim zacznie jeść kroi kotlety na takie małe kawałeczki. Kto tak robi? – kręci głową przerażony 30-latek. – I do omija środkowe odcinki sezonów, żeby dowiedzieć się, jakie jest zakończenie. Okropne.
Najstraszniejszy jest jednak jej sposób oglądania filmów. – Już podczas naszego pierwszego seansu, Metropolis z 1927 roku w reżyserii nieodżałowanego Fritza Langa, przeglądała coś na telefonie. Pomyślałem wtedy, że to jakiś rodzaj gry albo żartu. Niestety, kolejne wspólnie obejrzane filmy potwierdziły, że spełniły się moje najczarniejsze koszmary – skarży się Piotr, bezrobotny absolwent łódzkiej filmówki. – Kino powinno przenosić nas w świat marzeń, a oglądanie filmów z Pauliną to dla mnie piekło, jak w genialnym L’ Inferno z 1911. Mężczyznę toczy wewnętrzny konflikt, który ma wpływ na całe jego życie. – Moja miłość do kina walczy z miłością do tej kobiety. Niczym bohater filmu Obywatel Kane z 1941 roku w reżyserii Orsona Wellesa, muszę zdecydować, jaka jest moja droga – kiwa głową Piotr. – Jestem obrzydzony. Zadzwoniłem z tym nawet na policję, ale okazało się, że przeglądanie storiesków w trakcie oglądania filmu nie jest przestępstwem. Jego partnerka uważa, że nie ma nic złego w korzystaniu z Instagrama w trakcie oglądania filmu. – Przecież tylko sobie przeglądam – tłumaczy Paulina, właścicielka studia tatuażu. – Jestem po całym dniu pracy i chciałabym sobie odpocząć. Poza tym, jak miałabym przegapić zdjęcie kota w stroju kąpielowym? Znajomi pary są zgodni – nie ma dla nich przyszłości. – Instagram? Tu nie chodzi przecież o żaden Instagram – mówi Magdalena, przyjaciółka pary. – To najokropniejsza para na świecie – Piotr woli dubbing od napisów i nie pierze swoich skarpetek, ona nie zmywa po sobie naczyń, a jej ulubiona książka to Mały Książę. To potwory. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
