Fot. 123rf.com

To już pewne. Zgodnie z twoimi przypuszczeniami, liczne badania akustyczne potwierdziły, że fale dźwiękowe rozchodzą się najkorzystniej właśnie w twojej łazience.

REKLAMA

Na tę fascynującą zależność składa się wiele czynników. Opowiedziała nam o tym prof. Joanna Widełko, specjalistka w zakresie akustyki fonicznej na Wydziale Fizyki im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

– Rzeczywiście, w naszych badaniach zaobserwowaliśmy, że choć na dźwięk idealny składa się wiele zależności, fala akustyczna rozchodzi się najładniej właśnie w twojej łazience – tłumaczy prof. Widełko.

– Na efekt ten wpływają między innymi: rezonatory, takie jak armatura, wanna czy prysznic, straty energii wynikające z przeraźliwego wrzeszczenia do lustra, a także chłonność akustyczna definiowana poprzez wyrozumiałość i poziom tolerancji sąsiadów mieszkających w budynku.

Badania przeprowadzone przez naukowców z UAM dowiodły też, że jakość dźwięku jest odwrotnie proporcjonalna do liczby osób obecnych w tym samym czasie w twojej łazience.

– Jeżeli chcesz zaprezentować komuś swoje umiejętności wokalne, jakimi możesz się poszczycić, kiedy nikt cię nie widzi, musisz wziąć pod uwagę dualizm fali akustycznej. Ta, zostawiona sama sobie, rozchodzi się bez jakichkolwiek zaburzeń, jednak gdy zaczyna być obserwowana, ze wstydu załamuje się, zagina i przyjmuje nawet tendencje do sabotażu twojej reputacji.

Jak przyznaje profesor Widełko, istnieje wyjątek od tej nowo odkrytej zasady akustyki:

– W przypadku wielbicieli karaoke i napojów wyskokowych, po spożyciu około dwóch jednostek alkoholu najlepszym miejscem do wokalnych popisów jest scena, bar lub dowolny punkt, w którym akurat znajduje się osoba śpiewająca. Warto wówczas przypomnieć sobie o swojej niespotykanej umiejętności zaśpiewania wszystkich głosów z "Bohemian Rhapsody" naraz.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.