
Dwadzieścia pięć lat czekania i w końcu się udało! Proszony, niedzielny obiad, pozwolił na dokonanie zemsty za krzywdy sprzed lat. Ale czy to moralnie właściwe?
Nic nie zapowiadało takich emocji. Ot, zwykły rodzinny obiad na bydgoskich Bartodziejach. Jak zwykle stawiła się na nim cała rodzina państwa Żeberków. – Gdy Agusia zapytała, czy może sama coś ugotować, nawet się ucieszyłam – mówi nam zdenerwowana 68-letnia Teresa. – Nie mogłam przewidzieć, że przygotuje coś takiego… Przed biesiadującymi pojawiły się talerzy z przygotowanymi przez Agnieszkę potrawami. Jak wynika z zeznań świadków, nie było wśród nich ani ziemniaków, ani mięsa.
– Według naszych wstępnych ustaleń, sprawczyni podała gościom tzw. tofu zmieniające życie i wegańską fetę z arbuzem – opowiada prowadząca sprawę prokuratorka Magdalena Miłowicz. – Moim zdaniem największą zbrodnia była tutaj tekstura dania.
Rodzina udziela tylko zdawkowych komentarzy na temat tego feralnego dnia. – Nie spodziewałem się, że moja córka jest zdolna do takiego bestialstwa – opowiada Wojciech, ojciec Agnieszki. – Zastanawiam się nad zmianą testamentu. Na miejscu zdarzenia szybko pojawili się policjanci z Komendy Wojewódzkiej w Bydgoszczy. – Tego rodzaju interwencje są zawsze trudne, ale ta była wyjątkowa – tłumaczy aspirant Łukasz Jarząbek, który pierwszy przybył na miejsce zdarzenia. - W takich momentach zastanawiam się nad złożeniem wniosku o przeniesienie do innej służby. Sam mam przecież babcie… Agnieszka Ż. została zatrzymana i do momentu rozprawy będzie przebywała w Areszcie Śledczym przy Wałach Jagielońskich. Jej adwokat w krótkim oświadczeniu poprosił o nieferowanie wyroków. – Moim zdaniem to najprostszy przepis na niestrawność – mówi mecenas Tadeusz Kuchcik. – A wszyscy wiemy, że sprawiedliwość to oliwa, która zawsze jest sprawiedliwa.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
