
"Przepraszamy wszystkich Klientów i zapewniamy, że ten błąd więcej się nie powtórzy" – napisał w komunikacie Krajowy Związek Producentów Mrożonek. Do paczek z mrożoną marchewką nie dostanie się już ani jedno ziarenko groszku. Wszystko dzięki nowym technologiom i pozbyciu się patologii w fabrykach.
Brak kontroli nad transportem i logistyką sprawiał, że od kilkudziesięciu lat w fabrykach codziennie dochodziło do groźnych wypadków. W ich wyniku najbardziej cierpieli klienci, którzy dali sobie wmówić, że marchew i groch doskonale się komponują. Wady techniczne w maszynach i niedbałe zarządzanie procesami dostaw sprawiało, że warzywa z różnych plantacji mieszały się ze sobą w magazynach i na liniach produkcyjnych w niekontrolowany sposób. Tak powstały m.in. miksy sałat, a do pysznych mrożonych brokułów często trafiał kalafior i – co gorsze – cukinia.
Patologie próbowano ukrywać, a najtańszą metodą było mrożenie przypadkowych warzyw, np. marchwi i grochu, w jednych zamrażarkach, a następnie pakowanie i sprzedawanie takich mieszanek jak zwykłych mrożonych warzyw.
Dzięki sprytnemu marketingowi udało się wmówić Polakom, że mieszanka warzyw z rodziny selerowatych ze strączkowymi to dobry pomysł. Nie wszyscy dali się na to nabierać, a niektórzy konsumenci mrożonek tracili nawet kilkanaście godzin rocznie na oddzielaniu marchewki od groszku. Jak jednak zapewnia Krajowy Związek Producentów Mrożonek, od tej chwili fabryki będą kładły największy nacisk na jakość produkcji, a "marchewka z groszkiem" raz na zawsze zniknie ze sklepowych zamrażarek. Prace nad podwyższeniem norm jakości będą trwały. W najbliższych miesiącach planowane jest wyeliminowanie cebuli, która do wielu mrożonek wciąż trafia w niewyjaśnionych okolicznościach.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
