CANVA/WIKIPEDIA/MATERIAŁY PRASOWE

Cierpliwość przedstawicieli gatunku małego ptaszka z rodziny łuszczakowatych jest wystawiona na ciężką próbę. Zięby zwyczajne po raz kolejny są łączone z pseudomedycyną. „Jesteśmy po to, żeby pięknie śpiewać, a nie by sprzedawać lewoskrętną witaminę C" – mogliśmy usłyszeć na polanie podczas konferencji prasowej.

REKLAMA

W krótkim oświadczeniu przedstawionym przez ziębę Bartłomieja Kołodzieja (prezesa Ptasiego Radia) usłyszeliśmy, że zięby żądają oddzielenia swojego wizerunku od propagatora strukturyzatorów wody oraz o krytycznytm ćwierkaniu, świstaniu, kwileniu, pitpilitaniu i pimpiliniu, z jakim muszą się mierzyć podczas kontaktów z innym ptactwem.

– Jesteśmy już na skraju wytrzymałości i boli nasz ciągłe szkalowanie naszego imienia. Cały czas zastanawiamy się nad wniesieniem skargi do Leśnego Sądu Ornitologicznego – ogłosiła zięba. – Myślimy nad przesiedleniem się na Islandię, gdzie nie słyszeli jeszcze o panu Jerzym. Większość z nas jest jeszcze przeciwna, ale wiecie, jak to mówią: ci-ci-cit-cit-tjut-tjut-tjuttjutjutju-citirjit – zakończył konferencję prezes.

Jak widać, zięby nie pozostają bezradne w tej sytuacji i pokazują, że nie trzeba być nikim wielkim, żeby walczyć z problemem pseudomedycyny.

To jest ASZdziennik, ale Jerzy Z. nie jest zmyślony.