
Styczeń nad Bałtykiem to nie tylko piasek w zębach przegryzany zimnym wiatrem i smutne, nieczynne gofrownie. Wspólnie z nadmorskim wydawnictwem Marpress z okazji premiery powieści "Jełgawa '94" Jānisa Joņevsa zapytaliśmy was na Instagramie o pomysły na miłe spędzenie zimy nad polskim morzem. I już wiadomo.
Oto co waszym zdaniem warto robić. Oprócz spędzenia tego miesiąca w domu, pod kocem, z "Jełgawą '94" i herbatą.
1. Liczenie ziaren piasku na plaży. Czy ktoś nie kradnie ziemi. Tej ziemi
2. Wyławianie plam benzyny i sprzedawanie w konkurencyjnych cenach
3. To samo, co latem, ale ubranym i bez kąpieli
4. Siedzenie na plaży z szerokim uśmiechem i piaskem na zębach i nagrywanie relacji, jak tu jest super
5. Wejście na molo w Sopocie za darmo
6. Urocze moczenie nóżek w gumofilcach
7. Zakopanie się w piasku i czekanie na lepsze czasy
8. Szukanie autobusu jadącego w góry
9. Narzekanie na wiatr
10. Odmrożenie sobie czegoś
11. Liczenie, ile statków nie przepłynęło przekopem Mierzei
12. Szydełkowanie na plaży nauszników dla uchatek
13. Rozpoczęcie budowy imprerium parawanowego na lato
14. Zaszycie się w domu i czekanie do czerwca
15. Czesanie piasku
16. Powrót do domu, zawinięcie się w ciepły kocyk, czytanie książek i oglądanie seriali
17. Zajmowanie miejsca na parawan na lato
18. Rozmawianie o inflacji w Sopocie na molo
19. Chowanie ciuchów morsom. Niech nie idą na łatwiznę
20. Jedzenie
21. Narzekanie, że jest zimno, i że nad morze to tylko w lato
22. Chodzenie po plaży z kanapką, której ptaszyska nie wyrwą
23. Poszukiwanie połączeń, żeby wyjechać
24. Lepienie bałwana z piachu
25. Znalezienie dorywczej pracy, żeby zarobić na gofra
Jeżeli wybierzecie jednak opcję domu i książki, to zwracamy waszą uwagę na"Jełgawę '94" Jānisa Joņevsa. To powieść o fascynacji muzyką, która pozwala głównemu bohaterowi przetrwać trudny okres dorastania. Fani najntisowej nostalgii mogą poczytać tu o tym, jak jak to jest zapuszczać włosy, które nigdy nie rosną tak szybko, jak by się chciało? A także:
Co to znaczy, że ma się jedyną w mieście koszulkę Obituary, cudem zdobytą w lumpeksie?
Jak bardzo boli fanga w nos od łysego prześladowcy?
Co się robi, gdy walkman wciągnie ulubioną kasetę?
I czego się nie robi, by pójść na koncert ukochanego zespołu black metalowego? To wszystko czeka na was w "Jełgawie '94". Warto przeczytać nie tylko nad Bałtykiem.
To jest ASZdziennik dla wydawnictwa Marpress.