Fot. Canva

Firma „Guzik i synowie” zrobiła to! W ostatnich ćwiczeniach przeciwpożarowych zdeklasowała konkurencję, udowadniając, że jest mistrzem ewakuacji budynku. I do tego prawie wszyscy przeżyli!

REKLAMA

Kiedy syreny przeciwpożarowe zaczęły wyć, zespół firmy "Guzik i synowie" był już gotowy. W ciągu zaledwie kilkunastu minut całe piętro zostało opróżnione, a prawie każda osoba skutecznie ewakuowana. Inne firmy mogły tylko patrzeć z zazdrością, jak zespół zakończył ćwiczenia z plakietkami „Najlepsza ewakuacja”. Były to jedne z pierwszych ultrarealistycznych ćwiczeń, podczas których dyrekcja budynku przebrała się w stroje strażaków, czujniki dymu zmieniły się w dymiarki, a na każdym piętrze wybuchł minipożar.

Niestety, tak realne ćwiczenia niosą za sobą duże ryzyko zgonu uczestników – i nie inaczej było w tym przypadku. Kilka osób, które z różnych powodów nie miały ochoty wstać z krzeseł, nie wróci już do domu. Udały się na nieskończony dyżur w Niebie. Ćwiczenia odbyły się w siedzibie firmy i miały na celu sprawdzenie skuteczności procedur ewakuacyjnych oraz przygotowanie pracowników do sytuacji awaryjnej. Pracownicy byli w stanie w miarę szybko i sprawnie opuścić budynek dzięki dobrze przeprowadzonemu szkoleniu oraz regularnie powtarzanym ćwiczeniom ewakuacyjnym. – Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku ćwiczeń i zaangażowania prawie wszystkich pracowników – powiedział dziennikarzom pan Mariusz Sokółka, menadżer ds. bezpieczeństwa w firmie „Guzik i spółka”.

– Dzięki tak dobrze przeprowadzonym ćwiczeniom jesteśmy pewni, że możemy skutecznie i bezpiecznie ewakuować większość osób przebywających w budynku. A jeżeli chodzi o tych, którzy zostali z tyłu – jest to poświęcenie, na jakie jako firma jesteśmy gotowi. Kiedy zapytaliśmy pracowników o to, jak udało im się to trudne zadanie, odpowiedzieli zadowoleni: — W sumie to nie wiedzieliśmy, że to ćwiczenia. Inaczej w ogóle byśmy nie wstawali. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.