Fot. 123rf.com

Co za pech! Planowałaś wejść w nowy rok z nową energią, ale wygląda na to, że trzeba będzie to odłożyć do 2053 roku.

REKLAMA
Bo nie zamierzasz przecież ignorować sygnałów, które wysyła ci wszechświat:
kiedy wczoraj zamierzałaś wyjść na poranną jogę o 9:00, zaspałaś, a popołudniowa joga to już nie byłoby to samo.
Dziś z kolei okazało się, że upatrzona przez ciebie siłownia jest zamknięta, i to nie może być przypadek, że właśnie dzisiaj miałaś rozpocząć regularne ćwiczenia na tym takim urządzeniu do robienia brzuszków na siedząco.
Zresztą, gdyby tak się zastanowić, to czy twoje noworoczne postanowienia wynikały w ogóle ze słusznych pobudek? Czy ćwiczenia miały wzmocnić twoje ciało i umysł oraz poprawić twoją kondycję, czy po prostu sprawić, że lepiej wpasujesz się w społeczne oczekiwania i poddasz się presji posiadania idealnie wyrzeźbionej figury w rozmiarze XS?
Coraz bardziej skłaniasz się ku myśli, że nieświadomie zostałaś wmanewrowana w kapitalistyczne manipulacje patriarchatu, który tylko czeka, aż poświęcisz swoje pieniądze, uwagę i poczucie własnej wartości dla sztucznie narzuconego, nierealistycznego i niemożliwego do osiągnięcia wyobrażenia o tym, kim masz być jako kobieta.
Tak, postanowiłaś, że nie zamierzasz ulegać tej niewidzialnej, choć niewątpliwie ciążącej nad każdym członkiem naszego społeczeństwa presji, i właśnie dlatego – w solidarności z twoimi braćmi i siostrami, bo wszyscy jesteśmy ofiarami systemu – utrzymasz swój buntowniczy status quo, a rok 2023 będzie kolejnym rokiem, w którym nie pójdziesz na siłownię.
I może zaczniesz ćwiczyć dopiero jako 60-latka. Bo kto ci zabroni.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.