Fot. 123rf.com

Ochrona praw katolików w Polsce woła o pomstę do nieba. Przekonał się o tym mały Szymek. Gdy Agata i Magda adoptowały go zaraz po swoim ślubie w Białymstoku, chłopiec myślał, że wreszcie znalazł prawdziwą rodzinę. Niestety: Szymek na własnej skórze doświadczył, czym jest polska chrystianofobia.

REKLAMA

- Jeżeli Szymek powiedziałby nam, że jest gejem, przytuliłbyśmy go i kupiłybyśmy Xboksa w nagrodę - mówią nam Agata i Magda, mamy 15-latka. - Niestety: wyszło na jaw, że nasz syn wymyka się z lekcji edukacji seksualnej w szkole i w tym czasie chadza do domu parafialnego na kółka modlitewne. Więc kazałyśmy mu wypierdalać.

Kilka lat temu Agata i Magda wzięły ślub, i choć jako małżeństwo miały możliwość skorzystania z programu in vitro, to zdecydowały się na adopcję. Nikt nie utrudniał im procedur, bo niby dlaczego? Częścią ich rodziny stał się Szymek.

Do niedawna Szymkowi żyło się w nowej rodzinie całkowicie normalnie. On i jego mamy cieszyły się bezpieczeństwem na ulicach, wsparciem państwowych mediów, sympatią sąsiadów, równym traktowaniem w urzędach i szacunkiem polityków. Jak wszyscy obywatele Polski mieli równe prawa i wsparcie od instytucji państwa: od urzędów, przez szkoły, aż po policję.

Tak było do czasu, gdy pod wpływem agresywnej promocji katolicyzmu Szymek przeżył nawrócenie. Zrozumiał, że wierzy w jednego jedynego Boga. Dotarło do niego, że jest katolikiem. I gdy zdecydował się wyjść z szafy, przeżył prawdziwe polskie piekło. - Mamy zrobiły mi awanturę. Był krzyk, płacz, rozpacz. Powiedziały mi, że nie chcą w domu nawet słyszeć imienia "Jezus" - mówi nam Szymek. - Zabrały mi smartfona i skasowały kontakty do znajomych z Oazy.

"Dlaczego nam to robisz?", "ubzdurało ci się", nie tak cię wychowywałyśmy", "miałeś być dobrym, porządnym człowiekiem", "Co my powiemy teraz sąsiadom?" - to tylko niektóre z przykrych słów, które młody katolik usłyszał od swoich mam. Wreszcie Agata i Magda wystosowały ultimatum: kazały mu spakować walizki. Chyba, że przeprosi i przestanie przynosić wstyd całej rodzinie. Katolików dyskryminowanych tak jak Szymek jest w Polsce więcej, o czym przypomina m.in. przytoczony wyżej najnowszy komentarz eksperta, profesora Marcina Matczaka. Warto wiedzieć, że tylko nieco ponad połowa polskich dzieci będących osobami katolickimi mówi rodzicom o swojej nienormatywnej orientacji etycznej i filozoficznej. A ci, którzy to robią, są często odrzucani, wyśmiewani, skazani na wykluczenie i samotność. A przez polską chrystianofobię duża część społeczeństwa błędnie zakłada, że katolików w Polsce w ogóle nie nie ma. A będzie coraz gorzej, bo samozwańcze obrończynie wartości, takie jak Agata i Magda, zapowiadają kontynuowanie chrystianofobicznej walki.

- Słyszałyśmy, że są organizacje, które proponują wysyłanie katolików na przymusowe leczenie elektrowstrząsami i zastanawiamy się nad jedną z takich ofert - przyznaje Magda. - Szykujemy też projekty uchwał, by na Podlasiu wprowadzić wreszcie kilka gmin wolnych od K+M+B, a na najbliższy sezon marszów tych degeneratów szykujemy blokadę trasy pielgrzymki do Lichenia. Te i inne postulaty wygłoszą z pokładów antykatobusów, które już wkrótce wyjadą na ulice polskich miast, by gnębić, szydzić i dyskryminować wiernych w całym kraju.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.