Fot. ASZdziennik

To nie przypadek, że za każdym razem, kiedy próbujecie mną namydlić ręce, uciekam w stronę odpływu. Spójrzcie prawdzie w oczy: jestem zaledwie cieniem mydła, które wyjęliście z opakowania tydzień temu. Wypełniłom swoją misję, tak jak miliony mydeł przede mną i miliony mydeł, które nadejdą po mnie. Jestem bezużyteczne. Pozwólcie mi odejść z godnością. Błagam.

REKLAMA
Wiem, że przeszliśmy razem wiele.
Miewaliśmy wzloty i upadki. Czasem byliście wdzięczni za to, że walecznie bronię was przed czyhającymi na każdym kroku zarazkami. Innym razem przypuszczaliście, że próbuję was zabić, rzucając się na podłogę prysznicowego brodzika wprost pod wasze stopy.
(Nigdy nie próbowałom was zabić).
Spędziłom z wami całe moje życie, od narodzin z pudełka, przez pierwszą wspólną kąpiel, aż po chwile, w których rozpadałom się na kawałki. No i nie wiem, wydawałoby się, że popękanie na kawałki jest dość oczywistą i wystarczającą oznaką nieuchronnego końca. Wy jednak nie dawaliście za wygraną.
Nie zrozumcie mnie źle, doceniam i jestem wdzięczne za każdą chwilę, którą razem spędziliśmy. Znacie mnie od podszewki i ja was, jak doskonale wiecie, też. Nie mogłobym liczyć na lepszą rodzinę, w której wypełnię swoje przeznaczenie.
Ale dajcie mi już spokój.
Dobrze wiecie, że nie pienię się jak dawniej. Zamiast tańczyć w waszych dłoniach, jak w zeszłym tygodniu, teraz mogę tylko leżeć płasko, kiedy wy pocieracie mną dłonie w te i we wte – a to wszystko po co?
Być może wydaje wam się, że robicie to dla mnie, abym powoli gasło w waszych oczach, zamiast po prostu umrzeć w rurze albo w koszu na śmieci. Wybaczcie śmiałość, ale moim zdaniem robicie to bardziej z poczucia obowiązku niż ze szczerej litości. Albo po prostu nie chce wam się po prostu pójść do sklepu po nowe mydło i łudzicie się, że ja samo jeszcze się do czegoś nadaję.
Dlatego apeluję: ZLITUJCIE SIĘ WRESZCIE NADE MNĄ I POZWÓLCIE MI ODEJŚĆ.
Wyrzućcie mnie do kosza albo zwyczajnie nie podnoście, kiedy kolejny raz wypadnę wam z rąk wprost do umywalki. Tam, po drugiej stronie rury, czekają na mnie przodkowie i moje poprzednie wcielenia. Wszystko, czym byłom i co osiągnęłom w życiu. Moje dokonania, ambicje, doświadczenia i wspomnienia tęsknią do mnie, a ja do nich. Mydlana przeszłość i teraźniejszość nie są już częścią tego chuchra, które usilnie trzymacie w dłoniach, nazywając mnie dawnym imieniem, zaprzeczając rzeczywistości.
Pozwólcie mi odejść do krainy płynącej pomyjami –
– gdzie moje szczęście.
Błagam.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.