
- Postoją w wazonie dzień, może dwa, i co nam po nich? - pytają Monika i Rafał, którzy już w najbliższą sobotę powiedzą sobie sakramentalne "tak". Dlatego narzeczeni poprosili gości o coś bardziej praktycznego. Zamiast bukietu kwiatów chcą dostać ciągnik lub kombajn marki John Deere.
"Ci, którzy szczęście przyjdą dzielić z nami, niech nie biorą kwiatów – te zerwiemy sami. O sprzęt Johna Deer'a chcemy was poprosić, bo zboże na włościach samo się nie skosi".
Wierszyki tej treści coraz częściej można przeczytać na zaproszeniach ślubnych. Monika i Rafal przyznają, że zainspirował ich ślub wiceministra PiS. Przypomnijmy, że para młoda otrzymała w prezencie od gości ciągnik wart 1,5 mln zł.
- Oczywiście kombajn to tylko symbol - zastrzega młoda para. - Nie mamy nic przeciwko ciągnikom, agregatom ścierniskowym, beczkowozom, samolotom do oprsyków, dojarkom, rozsiewaczom czy agregatom uprawowo - siewnym.
To nie jedyny nowy trend ślubny, który zapoczątkował wiceminister.
Pary młode w Polsce coraz częściej marzą o weselu na 500 osób, lecz mało kto ma aż tylu znajomych, członków rodziny czy współpracowników. Narzeczeni chcieliby też, by na ich weselu również zagrał jakiś znany zespół, ale stawki za takie występy są ogromne.
I tylko pary z dłuższym stażem studzą emocje narzeczonych i twierdzą, że młodzi w dzisiejszych czasach za bardzo spieszą się do wspólnego życia.
Powinni najpierw pomyśleć o wstąpieniu do rządu, a dopiero potem myśleć o ślubie i weselu.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
