
Siedzisz w biurze, próbujesz pracować, ale wszyscy koledzy i koleżanki zdają się przychodzić tu tylko w celach towarzyskich? Nie chcesz być postrzegana jako chamska, bezczelna i nieprzyjemna, choć myślisz tylko o tym, jak odstraszyć od siebie współpracowników? Oto kilka przykładów tego, co możesz sobie włączyć na przypadkiem niepodłączonych słuchawkach, aby wszyscy dookoła dali ci wreszcie święty spokój.
1. Infant Annihilator – "Cuntcrusher"
Pikantnie chropowaty wokal przy akompaniamencie przesterów podłączonych do przemysłowego robota kuchennego ma duże szanse zniechęcić kolegów i koleżanki do niewiele znaczących interakcji.
2. Szczególnie brutalny i krwawy podcast kryminalny.
Być może twoi koledzy i koleżanki posądzą cię o sadystyczne skłonności i bycie seryjną morderczynią, ale ty już od pierwszego odcinka wiesz, że seryjną morderczynią była z pewnością adoptowana córka ofiary, która jako jedna z pierwszych osób pomagała śledczym w ustalaniu szczegółów zbrodni.
3. Cannibal Corpse – "Fucked with a knife"
Naszą trzecią propozycją na liście jest radosna piosenka zespołu Zwłoki Kanibala. Mamy tu do czynienia z nieco bardziej rozwiniętą niż w pierwszym punkcie melodyjnością, co sprawia, że opcja ta jest nieco ryzykowna: wyniesiona na piedestał linia gitary może odstraszyć tylko niektórych, podczas gdy ci, którzy w liceum nosili czarne bojówki z łańcuchami oraz plecaki-kostki, mogą zareagować na nią niczym komary na otwarte w nocy okno. Zalecamy rozwagę.
4. Pierwszy odcinek miniserialu dokumentalnego "Don't f**k with cats"
Nie możemy zdradzać szczegółów, bo na samą myśl o tym dokumencie gotuje się w nas krew. Nie radzimy oglądać w biurze, tylko puścić w tle jako ścieżkę dźwiękową do odstraszania natrętnych współpracowników. Na wszelki wypadek uspokajamy: tak, złapali gnoja.
5. Damien Rice
Dowolny utwór tego wykonawcy przypadkiem zasłyszany w biurze da wszystkim do zrozumienia, że nie jesteś w najlepszym stanie emocjonalnym i zamiast pytać, czy wszystko w porządku, najlepiej będzie, jeśli zostawią cię w spokoju.
6. Piosenka aktorska
Bez względu na to, czy cały open space usłyszy "Przekleństwo Millhaven", "Balladę o chirurgii plastycznej", czy może po prostu musicalowy klasyk taki jak na przykład "Chcę być Kopciuszkiem" z Metra, fakt, że słuchasz czegoś takiego w godzinach pracy, powinien być wystarczającym sygnałem, że jakakolwiek interakcja z tobą może okazać się po tysiąckroć bardziej dramatyczna, niż można by się spodziewać. Nie warto ryzykować.
Powodzenia!
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
