
- To pozapłacowy benefit dla pracowników, którzy uwielbiają odgrzewać panierowane dorsze w biurowej mikrofali i raczyć się sałatką śledziową na lunch - tak o nowym udogodnieniu opowiada szef jednej z firm w Warszawie. Mowa o makrelowych czwartkach.
Makrelowy czwartek to wyjątkowy dzień, gdy na biurkach pracowników lądują skrzynki z wędzoną makrelą. Czasami trafiają się też dorsze z frytury, koreczki, puszki paprykarza szczecińskiego czy słoje sandacza w galerecie.
- Od teraz każdy mój czwartek pachnie śledziem w occie - cieszy się Paulina, która po wprowadzeniu makrelowych czwartków rozmyśliła się ze zmiany pracy, bo taki benefit to unikatowa propozycja.
Paulina uwielbia przetwory rybne. Jej sałatka z tuńczykiem i ryżem cieszy się wielkim powodzeniem na każdej rodzinnej imprezie, ale znajomi z pracy nie byli zadowoleni, gdy przynosiła ją do biura i podjadała przez osiem godzin.
Teraz to już przeszłość, bo w każdy czwartek rybna przekąska każdemu poprawia humor, daje zdrową porcję kwasów tłuszczowych omega-3 i pozytywnie wpływa na integrację między pracownikami, którzy uwielbiają makrele. To wyjątkowy dzień: wtedy nikt nie patrzy na nich krzywo, gdy w pracowej kuchni odgrzewają rybę po grecku.
Zarząd firmy liczy, że benefit skusi do złożenia CV przez nowych pracowników, którzy w swoich aktualnych biurach nie mogą w pełni cieszyć się dymnym smakiem wędzonej makreli.
Prezes wystosował jednocześnie przeprosiny dla wszystkich pracowników za niefortunny zbieg okoliczności sprzed tygodnia. Zerwano umowę z dostawcami, którzy jednego dnia zrobili dostawy na śliwkowy czwartek i mleczną środę. Wszyscy pracownicy wrócili już do zdrowia.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
