Fot. 123rf.com

Ponad 250 ton twarogu, 100 hektolitrów śmietany, pół szklarni szczypiorku oraz odrobina palet soli i pieprzu do smaku. To mieszanina, jaką do tej pory zrzucono na plantacje ziemniaków pod Poznaniem. Z powodu upałów ziemniaki ugotowały się jeszcze przed zbiorem.

REKLAMA

Młode, krajowe ziemniaki są uwielbiane w całej Polsce. W tym roku z powodu upałów zbiory wczesnych odmian są jednak niezwykle utrudnione. Plantatorzy skarżą się, że ziemniaki parzą w ręce. Niektóre są już tak kruche, że rozpadają się przy lekkim dotknięciu.

- Nie mogliśmy dłużej czekać - tłumaczy nam pani Patrycja Kowalik, słynna w regionie plantatorka znana w branży jako Księżna Skrobi. - Zapach pieczonych ziemniaków przyciągał ludzi z całej Wielkopolski, zdarzali się też goście z Niemiec. Nie mogliśmy odsyłać ich z kwitkiem.

Jak tłumaczy plantatorka, większość gości chwaliła ziemniaki i nie narzekała na brak dodatków. Wielu z nich zabrało ze sobą sól, a ci bardziej zamożniejsi mieli nawet odrobinę masła.

- Musieliśmy jednak działać szybko, bo w pewnych rejonach upraw ziemniaki zaczęły się rozgotowywać, a w innych doszło nawet do plagi puree - tłumaczy. - Wynajęliśmy samolot Dromader do oprysków, a w zbiorniki wlaliśmy przygotowany wcześniej gzik.

Goście i amatorzy króla polskich stołów nie będą mieli na co narzekać. Niektórzy plantatorzy do oprysków dodają rzodkiewki, a nawet czosnek. Do końca lipca mają pojawić się pierwsze eksperymentalne zrzuty pesto i fasolki w sosie pomidorowym.

Jeżeli temperatury w ciągu kilku dni nie spadną, plantatorzy gotowi są na najczarniejszy scenariusze.

Będą owijać folią aluminiową, by się za bardzo nie przypiekły.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.