Fot. 123rf.com

Gra niedostępnego, a może po prostu urodził się wczoraj? Nie wiadomo, jakie są przyczyny stojące za dziwnymi praktykami 33-letniego Marcina. Jak twierdzą osoby, które niebacznie zainteresowały się mężczyzną na Grindrze, z tą księżniczką trzeba gadać.

REKLAMA

- Jedenaście wiadomości, a spotkania jeszcze nie ma - mówi 34-letni Sebastian, który naprawdę nie ma całego życia na to, żeby bez końca gonić króliczka.

- Chyba myśli, że to apka Ruchu Światło Życie - komentuje 28-letni Artur.

Jak dowiaduje się ASZdziennik, dziwaczny Marcin (178 cm, 70 kg) pragnie spotykać się tylko z ludźmi, którzy dzielą jego główne zapatrywania na świat i mają podobne hobby. Możliwe, że pomylił Grindra z grą typu Mario, gdzie chętny śmiałek musi pokonać dziewięć smoków, by Marcin łaskawie uchylił przed nim drzwi swojej komnaty.

- Nie mam ochoty skakać z kwiatka na kwiatek - próbuje się tłumaczyć 33-latek, do którego nie dotarło, że jak chce, żeby w ogóle były jakieś kwiatki, to nie może się zachowywać jak panna z dobrego domu, która płonie rumieńcem na widok konkretnych pytań.

Według naszych informatorów człowiek, który ma takie podejście do życia, powinien poszukać bliskości na przykład na grupkach kulinarnych w internecie lub na siłowni, gdzie przez długie miesiące można posyłać sobie przeciągłe spojrzenia znad orbitreka.

Albo zacząć toczyć te swoje dysputy na Tinderze.

Po to jest.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.