
Ważnego odkrycia dotyczącego relacji pasterzy i owiec dokonał właśnie ksiądz Janusz Chyła. To właśnie jego diagnoza może dać początek zmianie stosunku części społeczeństwa do Kościoła Katolickiego. Jak wyjaśnił, jeśli ludzie nie lubią księży, to najczęściej przez to, że nie znają księży.
"Najczęstszą przyczyną niechęci wobec księży jest ich nieznajomość" - napisał kapłan.
To prawdziwa diagnoza i nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
Wiadomo, że niektóre antyklerykalne jednostki - szczególnie te najbardziej przekorne - pragną sprawić wrażenie, że jest inaczej. Twierdzą, że do kleru zniechęca je głównie sam kler, wymieniając powody takie jak abp Jędraszewski, abp Depo, abp Głódź albo proboszcz z pobliskiej parafii, który jakoś przestał jeździć z dziećmi na kolonie. Tak naprawdę jednak naoglądali się Smarzowskiego i nic nie wiedzą o prawdziwym Kościele.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, Polki i Polacy wciąż mają niską świadomość faktu, że istnieją także fajni księża, którzy może i są za całkowitym zakazem aborcji i grzmią, że seks bez ślubu to grzech, ale za to uprawiają sport, a w kazaniach dla młodzieży potrafią użyć słowa "zajebisty". W ten sposób cool, nowoczesna twarz Kościoła wciąż przechodzi niezauważona.
Diagnoza ks. Chyły to dopiero pierwszy etap naprawy relacji Kościoła Katolickiego ze zwykłymi ludźmi. Na razie nie wiadomo, jak Episkopat w porozumieniu z państwem zadba o to, by społeczeństwo miało naturalny, częsty kontakt z kapłanami.
Wciąż rozważane są m.in. katecheza w szkole, msze z udziałem głowy państwa i księża w mediach publicznych.
To jest ASZdziennik, ale cytat z księdza Chyły nie został zmyślony.
