Fot. 123rf.com

Choć mieszkają ze sobą od pięciu lat, 42-letni Michał nawet się nie domyśla, co tak naprawdę myśli o nim jego podopieczny. I może lepiej, żeby tak pozostało.

REKLAMA
– Co tu dużo mówić, Michał jest po prostu żałosnym nieudacznikiem i jest niemiłosiernie irytujący – mówi o swoim adopcyjnym rodzicu 7-letni Brutus. – A to postrzela sobie kłykciami, a to ziewnie na głos jak jakiś wściekły malamut... Słowo daję, kończy już mi się cierpliwość, no ale jestem przyzwyczajony do pewnego standardu życia, więc przed Michałem nie daję po sobie niczego poznać. Nie mam zamiaru wracać do schroniska, a tym bardziej na ulicę.
Michał rzeczywiście zdaje się wierzyć w szczere intencje swojego ukochanego psa.
– Spędzamy ze sobą każdą chwilę – mówi czule, podczas gdy Brutus przewraca oczami i ciężko wzdycha. – Wiem, że Brutulek miał problemy z lękiem separacyjnym, więc staram się oszczędzać mu jak najwięcej stresu związanego z moją nieobecnością. Już nieraz zdarzało się, że po powrocie do domu zastawałem pogryzione meble, książki, poszarpany dywan. Raz nawet zdarzył mu się... mały wypadek z pęcherzem.
– To nie był wypadek, ten dureń na wszystko sobie zasłużył – tłumaczy później 7-latek. – No, co tu dużo mówić, czasami puszczą mi nerwy, kiedy wreszcie jestem sam i nie muszę patrzeć na tę wywłokę. Z początku się martwiłem, że to go do mnie zniechęci i tyle będzie z moich smaczków i karmy o jakości human-grade. Ale nie, ten żałosny kretyn pomyślał, że po prostu za nim tęsknię.
Zapytany, czy życie w luksusie i spanie w ludzkim łóżku naprawdę są warte codziennej manipulacji i kłamstw, Brutus bez wahania odpowiada:
– Tak.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.