
Gdy tylko pomyślicie, że w Polsce nie da się już bardziej wchrzaniać z butami w życie obywateli, wjeżdża Kaja Godek na białym buldożerze. I tym razem nie chce jedynie decydować o tym co możemy robić, ale też o czym mówić, o czym pisać, a nawet czego słuchać i co oglądać.
Widać, że fanaty... ekhem, "aktywiści" z fundacji Życie i Rodzina, bardzo polubili przesiadywanie w sejmie bo już planują kolejną wizytę ze swoją idio... ekhem, "kontrowersyjną" ustawą.
Tym razem nie chcą klasycznie zakazać abrocji. O nie, teraz poszli o krok dalej.
Chcą zabronić mówienia, pisania, nagrywania, a nawet myślenia o aborcji. I to nie tylko w kraju, ale też o tej za granicą, gdzie jest legalna.
W kolejnych podpunktach proponują by każdy kto posiadałby jakiekolwiek materiały informujące o tym, że są jeszcze normalne miejsca na tym świecie, gdzie kobieta może decydować o swoim ciele, został srogo ukarany więzieniem. A już niech zapomni o mówieniu o nich na głos.
Wszystkie wymieniane w ustawie kary zawierają klauzulę, że informacja o wyroku ma być opublikowana do wiadomości publicznej.
Czekamy na propozycje linczu i publicznej chłosty. Chociaż może lepiej nie poddawać im pomysłów.
A tak całkiem serio, czekamy aż Kaja Godek i jej koledzy i koleżanki znikną z przestrzeni publicznej. Na zawsze.
To jest ASZdziennik i (niestety) to prawda.
