Fot. 123rf.com

To był dzień, jak każdy inny. Ludzcy kumple Wafla wstali rano i poszli do pracy, zostawiając mu mieszkanie w opiecie. Pies dzielnie patrolował korytarze i przeganiał gołębie zza okien, gdy nagle odczuł pewien niepokój. Miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Dziwne! Wiadomo przecież, że afera Pegasusa została sztucznie wywołana przez media!

REKLAMA
Wafel bredzi, że za każdy razem, gdy zaszczekał, na dziwnym głośniku, z którego zazwyczaj leciała muzyka, zapalała się czerwona lampka.
Na pewno to tylko złudzenie, bo kogo interesowałoby to, co robi w domu?
Wafel jest jednak najwyraźniej fanem teorii spiskowych i wierzy, że jest podsłuchiwany, a nawet obserwowany. Twierdzi, że jego opiekunowie zainstalowali w domu kamerkę i obserwują go z pracy na smartfonie. Po co mieliby to robić? Brzmi to niedorzecznie!
A nawet jeżeli byłaby to prawda, to jeżeli wafel nie ma nic na sumiemiu, to nie powinien się martwić. Prawda?
Na tym zresztą nie koniec paranoicznych teorii Wafla.
Gdy ten zwariowany psiak poszedł na wieczorny spacer, to twierdził, że cały czas ktoś za nim idzie.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.