
Po wielokrotnych próbach wytłumaczenia zwierzętom futerkowym na fermach, że tak naprawdę żyje im się dobrze, lisy i jenoty wreszcie uwierzyły w swoje uprzywilejowane warunki bytowe. Z poczucia wdzięczności, ale i wyrzutów sumienia, zaproponowały hodowcom, że na jeden dzień przejmą ich obowiązki, podczas gdy hodowcy skorzystają z wygód i luksusów życia zwierzaków na fermie. Norki, szynszyle i króliki również poparły ten pomysł.
REKLAMA
Do tej zabawnej zamiany miejsc ma dojść w najbliższy czwartek, 25 listopada.
Jak mówią zwierzęta, hodowcy z początku wydali się zakłopotani i jakby zawstydzeni hojną propozycją, jednak wszyscy (przytomni) mieszkańcy ferm byli zgodni co do słuszności przedstawionego pomysłu.
– Nasi panowie przecież wielokrotnie zachwalali warunki, jakie zapewniają nam w imię prawa i z czystości serca, dlatego zamienienie się z nimi życiami na przynajmniej jeden dzień jest najprostszym i najbardziej uczciwym sposobem na wyrażenie naszej wdzięczności i podarowanie im czegoś od siebie – mówi ASZdziennikowi Franek, jednooki lis mieszkający na jednej z 1000 ferm futrzarskich w Polsce. – Na szczęście w porę zrozumieliśmy, że zbyt długo narzekaliśmy na błahostki, jak mały metraż, brak opieki zdrowotnej czy obserwowanie, jak nasi bliscy umierają w mękach pod penetrującym urządzeniem bolcowym. Nie docenialiśmy tego, co mamy, dlatego teraz chcemy się tym podzielić z bardziej potrzebującymi.
Przedstawiciele polskiego przemysłu futrzarskiego nie chcą komentować planowanej zamiany miejsc. Utrzymują swoją opinię, jakoby warunki, w jakich hodowane są zwierzęta, spełniały wszystkie normy i wymogi dotyczące ich dobrostanu.
Zakładamy, że nie mogą się doczekać 24 godzin spędzonych w wilgotnej klatce wielkości trumny.
Zresztą, niewykluczone, że pomysłodawcy akcji do czwartku zdążą stracić przytomność.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone, ale warunki na fermach futrzarskich są prawdziwe, dlatego powstały akcje na Dzień bez Futra.
