
Pomysłowe! Zamiast narzekać na rosnące ceny, coraz więcej młodych ludzi decyduje się na świadome umiłowanie skromnego życia.
REKLAMA
Kiedy jedni skupiają się na samych negatywach niepewnej przyszłości i egzystencji od pierwszego do pierwszego, inni życiowe frustracje przekuwają w wartościowe lekcje. Pomaga im w tym wsparcie, które otrzymują jako członkowie nowego ruchu społecznego.
Rzesze młodych ludzi między 20. a 30. rokiem życia przyznają, że decyzja o dołączeniu do ruchu neoascetów była jednym z najlepszych wyborów ich życia. Ich codzienne bolączki nie są już winą systemu, na który nie mają większego wpływu, a aktywnego egzekwowania własnych przekonań.
– Dużo łatwiej jest mi znosić ból rosnących poziomo ósemek, od kiedy wiem, że nie pójdę do dentysty, bo tak po prostu postanowiłem – przyznaje z uśmiechem 26-letni Antek. – Zanim dołączyłem do ruchu neoascetów, martwiłem się każdym rachunkiem, którego nie mogłem opłacić, każdym wyjściem ze znajomymi, którego musiałem odmówić. Miałem poczucie, że życie mi się przydarza. Teraz przejąłem nad nim kontrolę i nic już nie muszę.
Podobnie wypowiada się 24-letnia neoascetka Basia:
– Już dawno nic nie dawało mi takiej radości, jaką czuję dzięki ciągłemu umartwianiu się. Wiem, to może brzmieć dziwnie – śmieje się dziewczyna – ale nareszcie uwolniłam się od wszechogarniającego gniewu i frustracji. Została we mnie tylko spokojna beznadzieja. Wiem, że nie będzie lepiej, ale gorzej już też być nie może.
– Już dawno nic nie dawało mi takiej radości, jaką czuję dzięki ciągłemu umartwianiu się. Wiem, to może brzmieć dziwnie – śmieje się dziewczyna – ale nareszcie uwolniłam się od wszechogarniającego gniewu i frustracji. Została we mnie tylko spokojna beznadzieja. Wiem, że nie będzie lepiej, ale gorzej już też być nie może.
– Moja przygoda z neoascezą zaczęła się, kiedy zrozumiałam, że nie stać mnie na zwykły minimalizm – zdradziła ASZdziennikowi 27-letnia Iwona. – Wiedziałam, że to ruch dla mnie, kiedy nareszcie udało mi się posprzątać mieszkanie zgodnie z metodą Marie Kondo. Pozbyłam się prawie wszystkiego, co miałam, bo uświadomiłam sobie, że nic już nie przynosi mi szczęścia.
Antek, Basia i Iwona nie należą do mniejszości. Osób dumnie identyfikujących się z ruchem wciąż przybywa, a sama idea męczeńskiego wyzbywania się dóbr doczesnych zdaje się być naturalnym połączeniem popularnego w ostatnich latach minimalizmu oraz polskich realiów.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
