Fot. 123rf.com

Kot Felicjan od dwóch minut gapi się na ducha brutalnie zamordowanego 150 lat temu rzeźnika, który po dziś dzień błąka się po Białołęce i próbuje zemścić się na sprawcach. Niestety, kot Felicjan ma straszną teorię: podejrzewa, że jego opiekunka nie ma zdolności paranormalnych i nie potrafi dostrzec duchów.

REKLAMA
Felicjan od dwóch minut siedzi przed ścianą i ani drgnie.
Gapi się tylko na poharatane łachmany ducha, jego nadgniłe kończyny i broczące krwią dziury w czaszce. Felek ostrzegawczo miauczy i prycha, ale jego opiekunka udaje, że nic złego się nie dzieje.
Bo nadal leży na kanapie i czyta książkę, jak gdyby ponura zjawa nie stała nad nią z siekierą w dłoniach, a jej życie nie wisiało na włosku. I jeszcze udaje, że Felek pewnie "słyszy jakieś szmery od sąsiadów", albo że światło lampki rzuca dziwne refleksy na ścianę, albo że po prostu jest ciamajdą i się zagapił.
Tymczasem kot Felicjan jest przerażony. Twierdzi, że rzeźnik za życia był dość zamożny i został zamordowany na tle rabunkowym. Po dziś dzień jako zjawa błąka się po okolicy: szuka skradzionego złota, które zakopał pod lasem, i chce zemsty na kimkolwiek, kto postawi stopę w okolicy.
Albo na kimś, kto wysunie ją spod koca, co właśnie nierozważnie zrobiła opiekunka Felicjana.
Kot nie może uwierzyć, że jego opiekunka nawet w obliczu śmierci bagatelizuje obecność ducha. Może nie jest tak rozsądna i mądra, za jaką ją do tej pory uważał? Może źle wybrał sojuszniczkę? W sumie pan rzeźnik szuka tylko zemsty na ludziach, a nie na słodkich i niewinnych kociakach, jak Felicjan.
Dlatego Felek tymczasowo odesłał zmorę i poprosił o trochę czasu do namysłu.
Propozycję przegryzienia krtani swojej opiekunce rozważy w ciągu kilku najbliższych godzin.
To jest ASZdziennik, ale to przecież prawda.