
Pan Mirosław z warszawskiego Mokotowa umie uprzykrzyć życie weganom jak mało kto! A to bohatersko wklei fotę smażonej kiełbasy pod postem o wegetarianizmie, a to wypomni w komentarzu, że "jak nie nie chCesz jeść MięsSa, to po cO nazYwasz te sojowe plastry "boczZkiem", heee???!11". Ale tym razem pan Mirosław wszedł na zupełnie nowy level.
REKLAMA
Nietypowy bałwanek od rana kole w oczy wegan i wegetarian na Polu Mokotowskim w Warszawie. Z pozoru niewinna śniegowa rzeźba to dzieło pana Mirosława. By pokazać weganom, kto tu rządzi, odważny 42-latek użył smażonego na smalcu kotleta schabowego z kością.
- Niech wiedzą, że żadnemu normalnemu człowiekowi żadne warzywka nie zastąpią pysznego kawałka soczystej wieprzowiny w panierce - cieszy się zadowolony z siebie pan Mirosław. - Nos mojego bawłana zjada nos waszych bałwanów, hehehe.
Nos ze skąpanej w głębokim tłuszczu zwierzęcym wieprzowiny to nie jedyny prztyczek w nos, jaki dał wegetarianom pan Mirosław swoim bałwanem.
- Szalik bałwanka wykonany jest z futra norek, a zamiast miotły wetknąłem mu piękną strzelbę myśliwskiej w kalibrze 12, pożyczoną od szwagra z koła łowieckiego - zdradza pan Mirosław.
I tylko jeden detal w bałwanku pana Mirosława nie wyróżnia go spośród dziesiątek innych bałwanków.
Guziki zrobił mu z węgielków, które zabrał na pamiątkę ze swojej pielgrzymki do Elektrowni Bełchatów.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
