
Andrzej Duda dał podwyżki w wysokości od 500 do 2 tys. zł wszystkim pracownikom Kancelarii Prezydenta - podała "Rzeczpospolita". Wyższe pensje dostanie 400 osób. Nadal nie udało się ustalić, po co Jarosławowi Kaczyńskiemu aż 401 pracowników.
REKLAMA
Publicyści wyrazili głębokie zaskoczenie skalą podwyżek, a oskarżenia o rozrzutność padają zarówno z lewej, jak i prawej strony.
- Zgodnie z utartym zwyczajem politycznym, Jarosław Kaczyński wszystkie decyzje podejmuje sam, więc można mieć wątpliwości, czy państwo powinno utrzymywać aż 401 pracowników - czytamy na Twitterze jednego z prawicowych publicystów.
Inni komentatorzy zwracają uwagę na los pozostałych podwładnych Jarosława Kaczyńskiego. Przed kilkoma dniami szansę na podwyżkę straciło wielu jego ministrów i osobisty premier.
Jak podaje "Rzeczpospolita", wyższe pensje dostaną zarówno referenci, jak i dyrektorzy. Wyższe wynagrodzenia będą obowiązywać wstecz, od stycznia. Niektórzy podwładni Jarosława Kaczyńskiego otrzymają zatem nawet kilkanaście tys. zł.
Trwa ustalanie, czym tak naprawdę zajmuje się te 401 osób. Przychylne rządowi media tłumaczą, że tyle osób to minimum, by zastąpić prezesa Jarosława Kaczyńskiego podczas jego nieobecności.
Opozycja zaplanowała wycofanie poparcia dla podwyżek na pojutrze.
To jest ASZdziennik, ale podwyżki nie są zmyślone.
