
W niedzielę przed planowaną pod Uniwersytetem Warszawskim demonstracją Młodzieży Wszechpolskiej "Stop agresji LGBT" ktoś rozsypał na Krakowskim Przedmieściu kolorowy proszek. Sprawą niezwłocznie zajęła się policja, która ustaliła, że nieznana substancja jest zagrożeniem dla ruchu pojazdów.
REKLAMA
- O zagrożeniu poinformowano Miasto Stołeczne Warszawa - ogłosiła Komenda Stołeczna Policji.
Funcjonariusze wyłączyli około 60-metrowy odcinek ulicy z ruchu i od wczoraj badają tajemniczy proszek w barwach tęczy. Nie podali, jak dokładnie może on zagrażać pojazdom, ale nieoficjalnie mówią o możliwości zamiany heteroseksualnych samochodów w Smarty.
Do analizy potencjalnie szkodliwej substancji i wytropienia jej źródła powołano sześć jednostek specjalnych. Każda z nich oznaczona została kolorem odpowiadającym barwie jednego pasa usypanego przed UW. Jest więc jednostka czerwona, pomarańczowa, żółta, zielona, fioletowa i, nieco myląco, niebieska.
Do przykrego incydentu doszło, gdy uczestnicy demonstracji anty-LGBT zaczęli demolować i podpalać stojące w rzędzie kolorowe samochody policyjne. Na szczęście szybko okazało się, że miało miejsce nieporozumienie i policja ograniczyła się do ustnego pouczenia sprawców.
To jest ASZdziennik, ale policja naprawdę uznała, że to tęczowy proszek, a nie homofobiczna demonstracja jest zagrożeniem.
