
Nazywa się Blanka i sprawia, że wszystkim pracuje się lepiej. Mowa o uroczej suni, którą opiekuje się Paulina. Odkąd Blanka dołączyła do wideocalla na Zoomie, merytoryczny poziom spotkania biznesowego wzrósł o 120 procent.
REKLAMA
W sumie to tylko ślini się i żuje patyk, ale w porównaniu z komentarzami Bartka na temat krzywej sprzedaży w marcu to i tak niebo a ziemia - dowiaduje się ASZdziennik.
Blanka jako jedyna uczestniczka biurowego wideocalla nie udaje, że to, co robi, jest ważne i potrzebne. Nie używa głupich słówek i korposkrótów, ani razu nawet nie zająknęła się o tabelach przestawnych i miesięcznych raportach. Czego nie można powiedzieć o Marcie.
- Od miesiąca ani razu nie trwoniła czasu na opowieści, jakie to wspaniałe papier-mache zrobiły tego ranka jej dzieci - mówią nam uczestnicy wideocalla, wyraźnie nawiązując do merytorycznego wkładu Pawła. - Teraz na przykład liże podłogę, niektórzy z działu PR mogliby się od niej uczyć.
Jako jedyna nie zażartowała też, że praca przerywa jej binge-watching "Domu z papieru", i nie spędziła 30 minut na doborze właściwego tła do wideocalla. Zamiast tego próbuje złapać się za ogonek. Urocze. Czego nie da się powiedzieć o ględzeniu Grześka.
Dane napływające z wideocalla w firmie Pauliny są spójne z globalnymi trendami.
Z danych zebranych przez Zooma wynika, że 98 proc. wideocalli organizowanych jest tylko po to, by pooglądać czyjeś psy i koty.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały tylko trochę zmyślone.
