Fot. 123rf.com

Jeszcze przed bisami opuścił kanał na YouTubie 23-letni Mateusz z Torunia. Było fajnie, ale ci ludzie są nieznośni: ponad 10 tysięcy osób skutecznie zepsuło mężczyźnie dobrą zabawę. Musiał wcisnąć Ctrl+T, żeby otworzyć w Chrome miłą i spokojną pustą kartę.

REKLAMA
- Na początku było OK, aż podszedłem bliżej laptopa, żeby lepiej widzieć - mówi Mateusz. - Było bardzo luźno, można było pokiwać głową, zrelaksować się, skupić się na muzyce.
Niestety, ta idylla nie trwała długo.
Wraz z każdą minutą koncertu zaczęli schodzić się kolejni fani. Zrobił się ścisk: publiczność zaczęła gadać na czacie, używać emoji, irytować Mateusza. Ludzie pisali wielkimi literami, że przyszli tu pierwsi, choć przecież Mateusz odświeżał kanał na długo przed rozpoczęciem transmisji i nikogo innego nie widział.
- Zamiast koncertu zrobiła się tu regularna impreza - narzeka Mateusz. - Nie mam nic przeciwko temu, ale przyszedłem tu po kameralny indie folk jak na Halfway Festivalu, a dostałem regularne tłumy jak na Open'erze.
Mateusz nie jest zresztą jedynym, który wyszedł z koncertu przedwcześnie. Poszkodowany był też 25-letni Patryk z Warszawy.
Stwierdził, że to nie ma sensu, gdy w połowie koncertu wyższa od niego partnerka stanęła przed nim i zasłoniła mu całego laptopa.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone. Listę fajnych rzeczy, któe można robić online podczas kwarantanny, znajdziecie np. tutaj.