Fot. 123rf.com / Wikimedia Commons

Nie panikujemy, ale zapasy zgromadzone na 14 dni kurczą się szybciej, niż przewidywano. Zaledwie 24 godziny wystarczyły, by z domowych rezerw ciastek, czekolad i batoników, zostały jedynie okruszki i papierki - wynika z pierwszej inwentaryzacji.

REKLAMA
- Jeszcze wczoraj o 6:30 wyjechaliśmy z Tesco z całym wózkiem - rozpacza pan Hubert z Warszawy nad talerzem z resztkami czekolady i orzechów. - I co teraz? - pyta, desperacko szukając w internecie przepisów na jakiekolwiek desery z ryżu, makaronu, mąki i papieru toaletowego.
O podobnym spustoszeniu donoszą nam czytelnicy z całego kraju. Wystarczyło kilka godzin pracy zdalnej, a dwutygodniowe zapasy zaczęły topnieć z godziny na godzinę. W szafkach brakuje wafelków, w pudełkach po lodach jest już tylko miejsce na koperek.
- Nie wiem, co będzie dalej - przyznaje pani Ewa z Suwałk. - Została mi tylko czekolada z rodzynkami, ale jak tak dalej pójdzie, to pewnie przyjdzie czas, że będziemy musieli ją zjeść - dodaje, patrząc z obrzydzeniem na tabliczkę zrujnowaną suchym owocem.
Słabym pocieszeniem dla czytelników będzie fakt, że nasze zapasy ciastek również się skończyły. Na szczęście z rzeczy niezbędnych mamy jeszcze dużo chipsów, trochę piwa, kilka butelek wina i whisky.
Ael też coraz mneij.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały tylko trochę zmyślone.