Dobra wiadomość: to już ostatnia część "polskiego Greya" Blanki Lipińskiej. Lepsza: przeczytaliśmy ją za was [CYTATY]

Fot. Instagram/Blanka Lipińska, materiały prasowe
Jest! Właśnie wyszła! Od dziś można już kupić ostatni tom trylogii Blanki Lipińskiej „365 dni”, od razu ochrzczonej mianem „polskiego Greya”. Seria opowiada o perypetiach Laury i jej męża Massima, seksownego włoskiego mafiosa, z którym poznali się tak, że on ją porwał, a teraz najbardziej lubią uprawiać ostry seks pełen „mocnego dotyku”.


Możecie się śmiać, ale pierwsze dwie książki Lipińskiej sprzedały się w ponad 500 tys. egzemplarzy, więc jeżeli ich nie znacie, to niczego nie wiecie o współczesnej Polsce. Na szczęście, żeby się dowiedzieć, nie musicie tego czytać. Bo zrobiliśmy to za was.

Streszczenia poprzednich części znajdziecie tutaj (pierwsza | druga), a poniżej dowiecie się, co w ostatnim tomie wydarzyło się w świecie Laury i Massima. Tak, są spoilery, ale hej, to jest ten rodzaj książki, którego nie czyta się dla fabuły.


1. Laura, postrzelona w czasie mafijnego pojedynku, budzi się na szpitalnym łóżku. Okazuje się, że podczas hospitalizacji straciła ciążę. Na szczęście czuwa przy niej mąż, tak samo rozsądnie zaborczy jak zawsze.

Nie pozwalał zbliżyć się do mnie pielęgniarkom. Zastanawiam się, jak zniósł fakt, że operujący mnie lekarze byli mężczyznami.

2. Pooperacyjne rany szybko się goją. Blizny na poszarpanym brzuchu magicznie znikają dzięki dwóm zdaniom o tym, że Laura usunęła je sobie laserem. Aha: jakiś czas po wyjściu ze szpitala Massimo casualowo zdradza żonie, że kiedy była nieprzytomna, chirurdzy z rozpędu zrobili jej przeszczep serca. Ludzki pan, że w ogóle powiedział.

3. Mijają 104 strony książki, a Laura już zdążyła założyć markę modową, zgromadzić własną stajnię młodych zdolnych projektantów oraz poznać Karla Lagerfelda. A ty co zrobiłaś dziś ze swoim życiem?

4. Jednak nie wszystko w życiu bohaterki wygląda różowo. Wciąż jest z Massimem, ale czuje się zaniedbywana i doskwiera jej brak bliskości. Często marzy o kanaryjskim gangsterze, którego poznała w poprzednim tomie. Kanaryjczyk nosi groźne imię Nacho i dowiadujemy się o nim bardzo dużo. Oto kilka słów o Nacho:
- jest zabójczo skutecznym mordercą i głową rodu
- ale też zapalonym surferem
- biegle zna polski
- pięknie gra na skrzypcach
- lubi Evanescence
- i nigdy nie był w związku, rzecz jasna dlatego, że szuka kobiety innej niż wszystkie.


5. Nacho też myśli o Laurze, co okazuje tak, że z zaskoczenia zjawia się w miejscach, w których przebywa piękna Polka. Ktoś powiedziałby, że to stalking, ale Laura jest do tego przyzwyczajona. Massimo w pierwszym tomie potrafił jej wszczepić GPS-a, mówiąc, że to implant antykoncepcyjny, więc takie słowa innego gangstera brzmią dla niej jak wolność:

– Kupiłem dom na Sycylii, by być bliżej ciebie. Cały czas cię pilnuję, bo widzę, co się dzieje, dziewczynko.

6. Uwaga, mocny moment: Laura po upojnych chwilach z Nachem jednak wraca do męża, ale przez przypadek zwraca się do niego imieniem rywala. Rozwścieczony tym Massimo, który poza tym jest też pijany i spizgany, brutalnie gwałci Laurę. Co prawda mówi jej potem, że „robiłem to setki razy bez twojej woli, na tym polegała zabawa”, ale ona rozumie, że co innego BDSM-owe gierki, a co innego małżeński gwałt – i chce rozwodu. To wielki postęp, jeśli chodzi o świadomość bohaterki, i szanujemy to.

7. Niestety najbliższa przyjaciółka Laury ma inne zdanie.

– Nie wierzę! (...) Co ty gadasz? Naprawdę zajebałaś mu taki tekst?
– Ej, serio? Z tego wszystkiego tylko to cię przeraziło?
– No wiesz... – zaczęła, robiąc głupią minę. – Ja nie łapię, jak może być coś takiego jak gwałt w związku. No ale oczywiście słyszę, co do mnie mówisz. I rozumiem. Ale ten tekst był poniżej pasa.


Siła sióstr, girl power!

8. Odrzucony Massimo przesyła Laurze poćwiartowane zwłoki jej psa. Byłby to mocny i dramatyczny gest, coś jak głowa konia, gdyby nie dołączona karteczka, której treść przywodzi na myśl gimnazjum, pierwsze złamane serce i piosenkę „Zanim pójdę” happysad.

„To samo zrobiłaś ze mną…”

9. A potem Massimo już tylko ponownie porywa Laurę i tym razem już nie jest miły. Przez nieokreślony czas więzi ją i gwałci, ale ponieważ gehennie swojej bohaterki Blanka poświęca w książce tak mniej więcej jedną stronę, bo to nie jest sexy, to my też nie będziemy się rozpisywać.

10. Uff! Happy end. Nacho ratuje Laurę z opresji i od tego zaczyna się ich sielanka. Wspólnie surfują po falach życia, ona po przeżytej traumie wielodniowych gwałtów w ogóle nie ma najmniejszych problemów z seksem, bo niby czemu, a ich mała córeczka jest szczęśliwa.

Dokładnie tak jak wasze twarze, kiedy dowiadujecie się, że dziesiąty punkt jest już ostatni, bo już więcej cudów się w tej książce nie zmieściło.

I że nie, nie będzie czwartej części.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty są prawdziwe. Czwartej części faktycznie ma nie być, za to film już w najbliższe Walentynki.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...