
Joanna Scheuring-Wielgus nie ma dobrej passy, zwłaszcza w oczach miłośników zwierząt. Polityczka została ostatnio skrytykowana za oddanie psów do schroniska z powodu alergii, a teraz pojawiła się na wiecu wyborczym ubrana w płaszcz z dalmatyńczyków.
REKLAMA
Scheuring-Wielgus zachęcała w Warszawie do głosowania na Wiosnę w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jednak jej słowa zostały przesłonięte przez kontrowersyjny strój – białe futro w czarne cętki zszyte z psich skór.
To kolejna wpadka posłanki. Dwa dni temu opublikowała reakcję na publikację "Faktu", w której zarzucono jej zostawienie zwierząt w schronisku:
– „Afera” dotyczy tego, że blisko 3 lata temu zamiast przywiązać do drzewa, uśpić lub zostawić na autostradzie – co niestety się zdarza – znalazłam moim ukochanym psiakom Czarnej i Mambie dom w dobrym schronisku dla zwierząt – pisała Scheuring-Wielgus w usuniętym już z Facebooka poście.
Wczoraj, w rozmowie z dziennikarzem Gazeta.pl powiedziała natomiast, że "gdyby dostała się do europarlamentu, to mogłaby taką kwotę (20 tys. zł) wpłacić na schronisko".
Joanna Scheuring-Wielgus-de Mon nie sprecyzowała, co zrobi psom ze schroniska, jeśli do europarlamentu się nie dostanie.
To jest ASZdziennik. Scheuring-Wielgus w płaszczu z dalmatyńczyków została zmyślona, jej cytaty już nie.
