
Ile można czekać? - denerwuje się Wiktoria z UW nad pytaniem otwartym ze wstępu wiedzy o państwie i prawie. Studentka daje Jezusowi Chrystusowi akademicki kwadrans. Jeżeli w tym czasie nie ześle jej daru wiedzy i elkowencji, to nie będzie tracić czasu i wychodzi z egzaminu.
REKLAMA
– To się zaczyna robić niepoważne – twierdzi 20-latka, stukając palcami o blat ławki. – Ja naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty niż czekać, aż Pan łaskawie napełni mnie łaską – podkreśla, wyraźnie zestresowana.
Wiktoria nie prosi o zaliczenie na jakąś czwórkę czy piątkę. Nie łudzi się, że nagle Jezus Chrystus zstąpi z prawicy Boga Ojca i odpowie na wszystkie pytania za nią. Że cofnie czas i sprawi, że zamiast "Punishera" wybierze Webera.
Oczekuje jedynie, że pokieruje lekko jej dłonią i napisze chociaż ze dwa-trzy zdania na to pytanie o Tocqueville'a.
– Chciałabym zapytać, czy to ja jestem tu dla Jezusa, czy Jezus dla mnie? - złości się zniecierpliwiona Wiktoria. – Jak tak dalej pójdzie, to przeniosę się do Buddy.
Jak udało się ustalić ASZdziennikowi, Jezus Chrystus słyszał o sytuacji Wiktorii, ale w tej sprawie nawet on ma związane ręce.
Bo od takich przypadków jest św. Rita, patronka spraw trudnych i beznadziejnych.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
