Afera finansowa w MEN. Między ich tabelką z pensjami nauczycieli a przelewami znika połowa pieniędzy

Fot. Facebook/Anna Zalewska, Facebook/Ministerstwo Edukacji Narodowej
Po Amber Gold i GetBack Polską wstrząsa kolejna afera finansow, i to na niespotykaną dotąd skalę. Z kasy państwa potajemnie wyprowadzono grube miliony złotych, a poszkodowanych są setki tysięcy ludzi. I być może do dziś nie mielibyśmy o tym pojęcia, gdyby nie tabela zarobków nauczycieli opublikowana ostatnio przez MEN.

Chodzi o sprawę “znikających pensji” – różnicę między wynagrodzeniami wypłacanymi nauczycielom przez państwo a kwotami, które faktycznie otrzymują pedagodzy. Sprawa wyszła na jaw wczoraj, gdy na profilu MEN na Facebooku pojawiło się to:



To właśnie ta jedna tabelka sprawiła, że w sieci zawrzało. Nauczyciele masowo pisali, że w porównaniu z kwotami z tabeli sumy wpływające na ich konta są znacząco niższe. Wniosek mógł być tylko jeden: reszta pieniędzy tajemniczo znika po drodze. Kto na tym korzysta? Jaki sposób znalazł, by oszukać tak wiele systemów bankowych? Tego wciąż nie wiemy.

Na szczęście rząd traktuje aferę znikających pensji z najwyższą powagą. Osobisty nadzór nad śledztwem przejął minister Zbigniew Ziobro. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej ogłosił, że prokuratura zajmie się sprawą w trybie priorytetowym.

– W odróżnieniu od poprzednich rządów działamy niezwłocznie. Jestem przekonany, że już wkrótce winnych tego procederu czeka zasłużona i surowa kara – mówił Ziobro. – To niedopuszczalne, że okradany jest zarówno Skarb Państwa, jak i tysiące ciężko pracujących ludzi, od których zależy przyszłość naszych dzieci i naszego kraju.

Skutecznym działaniom śledczych kibicują nauczyciele w całej Polsce wraz z rodzinami.

– Kiedy zobaczyłam w tabeli, ile MEN średnio przeznacza na wynagrodzenie dla nauczyciela, byłam w głębokim szoku - opowiada pani Barbara, nauczyciel mianowany z 25-letnim stażem, która w państwowym liceum wychowała już dziesiątki olimpijczyków. – 5300 zł to dwa razy więcej niż moja pensja. Oczywiście brutto.


Emocje targają również młodszymi. Paweł, nauczyciel-stażysta w podstawówce, nie mógł powstrzymać łez na widok tego, że nominalnie powinien zarabiać ok. 2900 złotych. Mógłby wtedy nie tylko partycypować w czynszu na równi z dziewczyną, ale też raz w tygodniu pozwolić sobie na kawę na mieście, a czasem nawet na kupno książki w Dedalusie.

– Do tej pory myślałem, że nasze głodowe pensje to zła wola Ministerstwa Edukacji, ale teraz widzę, że tak naprawdę płacą nam o wiele więcej, niż zarabiamy. Po prostu ktoś to kradnie po drodze – mówi Paweł.

I tego się trzymajmy.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone, ale tabelka opublikowana przez MEN jest prawdziwa i komentarze nauczycieli pod nią też.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...