Dramat na imprezie u właściciela psa. 90% znajomych przyszło tylko dlatego, że ma fajnego psa

Fot. 123rf.com
Trwa gra pozorów na domówce w mieszkaniu 32-letniego Roberta z Warszawy. 90% jego znajomych przyszło tam tylko po to, by pogłaskać i pobyć trochę z Lopezem, uroczym 2-letnim cocker spanielem Roberta. A gospodarz nadal sądzi, że to z nim wszyscy chcieli się zobaczyć.


– Konrad podarował mi czteropak stouta, a Magda zrobiła sałatkę z awokado – chwali ludzi, którzy są gotowi na wiele poświęceń, byle tylko znowu zobaczyć się z Lopezem.

– Jak poje i popije, to może da nam trochę spokoju, prawda, Lopez? – przyznają Konrad i Magda, leżąc na podłodze i drapiąc swojego ukochanego psiaka po brzuszku. – Robimy tak odkąd Lopez tu mieszka, a Rafał się nadal nie zorientował – mówią o Robercie.

Gospodarz twierdzi tymczasem, że ma najlepszych przyjaciół na świecie.

– Gdy okazało się, że jest o dwie osoby za dużo do Osadników z Catanu, to każdy od razu wstał od stołu, byle bym tylko ja mógł pograć – przyznaje wzruszony Robert. – Trochę nieładnie z mojej strony, że pozwoliłem im w tym czasie siedzieć w kuchni z samym psem - obwinia się.

Mija kolejna godzina imprezy, a w kuchni wokół legowiska trwa prawdziwy melanż: sypią się smaczki, piłka turlana jest po podłodze, a wyścigi z Lopezem kto pierwszy dobiegnie do drzwi mieszkania wydają się nie mieć końca.

Jakby goście całkowicie zapomnieli, że powrót z imprezy będzie ciężki.

Znowu będą musieli tłumaczyć się domownikom, dlaczego do domu wracają podejrzanie szczęśliwi z wyraźnymi śladami sierści na swetrach.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...