Dramat Stanisława Piotrowicza. Internet przypomniał, jak bronił księdza pedofila i ma już większy problem od "Kleru"

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
O tym, że internet nie zapomina, przekonał się dziś Stanisław Piotrowicz. Użytkownicy Twittera przypomnieli sprawę księdza pedofila z Tylawy z 2001 roku oraz komentarze obecnego posła PiS na ten temat. Stanisław Piotrowicz opisał wtedy wkładanie języka do ust dzieciom przez księdza jako "dawanie ciumka".

Twitter przypomniał, że w 2001 roku prokuratura okręgowa w Krośnie kierowana przez Stanisława Piotrowicza umorzyła postępowanie wobec proboszcza z Tylawy, który molestował seksualnie sześć dziewczynek.

O zdarzeniu pisał wcześniej m.in. portal OKO.Press i "Tygodnik Powszechny".
Piotrowicz był wtedy przełożonym prowadzącego prokuratora i nie prowadził bezpośrednio sprawy proboszcza. Jednak jego komentarze z 2001 roku, w tym wywiad z "Gazetą Wyborczą", potwierdzają, że próbował usprawiedliwiać księdza molestującego dzieci.

OKO.Press przytoczył fragmenty nagrań ze sprawy z 2001 roku. To jeden z nich. Uwaga, jest drastyczny.

Pytanie: A powiedz, co ci ksiądz robił?
Odpowiedź: No, do majteczek palce włożył.
P: Tam do pupki, tak?
O: Mhm.
P: To bolało?
O: Trochę musiało. I jeszcze całował.
P: A jak całował?
O: Jakby to powiedzieć.
P: Możesz powiedzieć wszystko, po prostu.
O: Wysuwał język.

– Z tymi ustami to się pojawiło na zasadzie „daj ciumka” i dzieci dawały „ciumka” księdzu. Nikt nie czuł się skrzywdzony – czytamy w wywiadzie, którego Stanisław Piotrowicz udzielił "Gazecie Wyborczej" w 2001 roku.

O molestowaniu dzieci mówił zaś tak:

– Musi się odbywać na tle seksualnym. Nie bez znaczenia jest tu krąg kulturowy - twierdził Piotrowicz. – Zachowanie księdza – przytulanie, całowanie, a także zabieranie dzieci na plebanię trwało kilkadziesiąt lat. Nigdy wcześniej nikt nie miał zastrzeżeń, uważano to za normalne – dodał w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".


Proboszcz z Tylawy przyznał w sądzie, że dziewczynki zostawały u niego na noc, kąpał je i "masował brzuszki". Jak pisało OKO.Press, Piotrowicz dopatrzył się w tym jednak "zdolności bioenergoterapeutycznych księdza" oraz chęci "porządnego umycia" dzieci.

– Tekst postanowienia o umorzeniu śledztwa, wydanego 31 października 2001 r. przez krośnieńską prokuraturę rejonową, śmiało mógłby się znaleźć w podręcznikach historii prawa jako przykład upadku wymiaru sprawiedliwości w III RP" – pisał o sprawie "Tygodnik Powszechny".

Po interwencji Ministerstwa Sprawiedliwości i podjęciu na nowo sprawy przez prokuraturę w Jaśle ksiądz został w 2004 roku skazany na dwa lata więzienia.

Stanisław Piotrowicz jest szefem sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.
To jest ASZdziennik. Sprawa z 2001 roku i słowa Stanisława Piotrowicza nie zostały zmyślone.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...