
W polskim Kościele zdarzają się duchowni, którzy mówią z sensem, naprawdę. Jednak abp Hoser bardzo nie chce należeć do tego grona. Podczas obchodów 50-lecia wydania encykliki Humanae vitae arcybiskup stwierdził, że przyczyną molestowania kobiet jest... antykoncepcja.
Profetyczny głos encykliki ostrzega co do skutków antykoncepcji. Tego rodzaju postępowanie otwiera szeroką drogę zarówno niewierności małżeńskiej, jak i ogólnemu upadkowi obyczajów.
Mężczyźni przyzwyczaiwszy się do praktyk antykoncepcyjnych zatracą szacunek do kobiet, lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą je do narzędzia do zaspokajania swojej egoistycznej żądzy i w konsekwencji przestaną je uważać za godne szacunku towarzyszki życia. I teraz mamy odbicie tej fali w postaci tej akcji #MeToo.
I Amerykanie ogłosili, że konkursy piękności nie będą wymagały pojawiania się w bikini.
Co by oznaczało, że przed wprowadzeniem antykoncepcji kobiety były powszechnie szanowane i do molestowania nie dochodziło. Arcybiskup nie wytłumaczył niestety, czy już umieszczanie w pochwie miodu i liści akacji przez starożytne Egipcjanki doprowadziło do tego upadku obyczajów, czy może stało się to w wyniku używania prezerwatyw w XVIII-wiecznej Europie. A może gwałty zaczęły się dopiero po wprowadzeniu pigułek w latach 60. ubiegłego stulecia?
Widział [Jan Paweł II], że antykoncepcja jest formą przemocy mężczyzny nad kobietą. Jeśli pozwolimy używać środki antykoncepcyjne, zanika przestrzeń, gdzie małżonkowie są sobie równi w godności.
