Fot. 123rf.com / Arkadiusz Wojtasiewicz/Agencja Gazeta

Ksiądz Marek z Wrocławia udzielił już wielu pierwszych komunii, ale twierdzi, że za każdym razem emocje są takie same. Proboszcz dobrze wie, że dzieci prędzej czy później natkną się na racjonalizm światopoglądowy. I że do bierzmowania nie dadzą się już zmusić tak łatwo.

REKLAMA
Wśród dzieci, dla których pierwsza komunia święta jest zarazem pożegnaniem z kościołem katolickim, jest dziewięcioletnia Zosia ze Śródmieścia. Dziewczynka na chwilę przed przyjęciem hostii wyznała, że wierzy w Boga, ojca wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi. Proboszcz Marek nie daje sobie jednak mydlić oczu.
– Wiem, że bogobojna Zosia wyrośnie na ateistkę Zofię i będzie zaciekle bronić stanowiska, że proces ewolucji dokonuje się bez bożej ingerencji, a w historii narodzin z dziewicy jest coś nie tak – przyznaje poruszony proboszcz. – Straszenie wiecznym potępieniem w piekle nie powstrzyma jej już przed przepisaniem się na etykę i złożeniem wniosku o apostazję – dodaje ze zrozumieniem.
Dzieci takich jak Zosia jest więcej. Episkopat zdaje sobie sprawę, że wśród młodych Polaków, którzy dziś z "Barką" na ustach celebrują swoje duchowe święto, jest wielu przyszłych czytelników Christophera Hitchensa i osób, którzy na koncerty blackmetalowe będą malować sobie markerem trzy szóstki na czołach.
– Niezależność i wolność światopoglądową dziecka można kupić za pieniądze, PlayStation, drona i klauna na przyjęciu komunijnym, ale wszystko ma swój koniec – przypomina ksiądz Marek. – Zostaje nam w ręku jeden, ale mocny argument: bez bierzmowania o ślubie Zofia może zapomnieć! – cieszy się.
I byłby to w zasadzie kluczowy argument za przyjęciem bierzmowania, gdyby nie jeden drobny szczegół.
Na ślub, jaki będzie chciała wziąć dorosła Zofia, Watykan jak dotąd nie wyraża zgody.
logo
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.